Kilka słów o mnie
Bloguję od 2005 roku. Jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Pracuję w jednej z państwowych instytucji publicznoprawnych, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce. Można znaleźć mnie na Pyrkonie, raz w cosplay'u, raz bez.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • Randki z Tindera

    Sonii_Marie to pseudonim autorki książki „Randki z Tindera”. Próbowałam znaleźć jakieś informacje o twórczyni, ale wydawca nie zamieścił na swojej stronie żadnych informacji. Pomyślałam, że Sonii_Marie może być nazwą konta na platformie Wattpad, ale ten trop również donikąd mnie nie doprowadził. Najwyraźniej autorka mogącej budzić tak liczne kontrowersje książki postanowiła być anonimowa.

    „Bóg, a raczej zawodowi spece od randkowania, zesłali aplikację Tinder, mającą na celu na pierwszy rzut oka łączyć ze sobą ludzi w pary i sprawiać, by żyli długo i szczęśliwie, ale, jak to w życiu bywa, wyszło odwrotnie. Aplikacja Tinder to miejsce umawiania się na szybki seks, chociaż i on nie zawsze się udaje, ale o tym później, bo też miała szczęście poznać kilka osób, które rzeczywiście są teraz w związku, choć niechlubne wspomnienie <<poznaliśmy się na Tinderze>> zostało”.

    Ten opis zaczerpnięty z książki „Randki z Tindera” jest kwintesencją wspomnianego serwisu.  Tinder to portal randkowy, który rozpoczął swoją działalność prawie dekadę temu. Z założenia miał służyć znalezieniu drugiej połówki, w praktyce, coraz częściej jest wykorzystywany do umawiania się na przygodny seks. Od lat otoczony złą sławą i kojarzący się z internetowym odpowiednikiem domu publicznego. Ludzie, którzy szukają prawdziwej miłości w sieci, wybierają zwykle inne, działające obok Tindera, aplikacje randkowe. Nie każdy jednak zna tę ciemną stronę portalu, a są i tacy, którzy właśnie z jej powodu zakładają na nim konto.

    Do tych osób należą bohaterki książki Sonii_Marie, które podczas babskiego wieczoru dzielą się swoimi doświadczeniami na Tinderze. Lisa, Betty, Weronika, Sara, Elena, Nadia to dziewczyny, które nie trafiły na księcia z bajki w internecie. Sześć kobiet, które zostały potraktowane przedmiotowo przez mężczyzn poznanych na Tinderze. Żadna z nich jednak nie przejęła się randkową porażką. Dziewczyny postanowiły dać nauczkę facetom, którzy źle je potraktowali. I właśnie o zemście na delikwentach o złych, nieczystych zamiarach jest ta książka.

    Wszystkie historie opisane w „Randkach z Tindera” wydarzyły się naprawdę, co sprawia, że książka Sonii_Marie jest kontrowersyjna. Sześć bohaterek to raczej kobiety z lekkim podejściem do życia, co by nie powiedzieć, że to kobiety lekkich obyczajów. Ich wypowiedzi są wulgarne, pełne przekleństw, często obsceniczne, wręcz gorszące. Odniosłam wrażenie, że szukają na Tinderze tylko takich mężczyzn, którym zależy jedynie na jednonocnej przygodzie, by później móc się na nich zemścić. A zemsta wcale nie jest taka zabawna i często wręcz nieadekwatna do wyrządzonej krzywdy. Kobiety w tej książce przedstawione zostały w bardzo złym świetle.

    Język autorki, tak jak już wspomniałam, jest wulgarny. Potrafię zrozumieć to, że akcja toczy się w czasie mocno zakrapianego wysokoprocentowymi napojami alkoholowymi babskiego wieczorka, ale przydałaby się tutaj jednak pewna powściągliwość. Bardzo drażniło mnie nadużywanie słowa „śmiech”. Jakby Sonii_Marie nie potrafiła napisać „Elena zaśmiała się/zachichotała/wybuchnęła głośnym śmiechem na słowa przyjaciółki”. Ciężko czytało się tę książkę przez jej kiepską konstrukcję. Nie miałam pojęcia, która z bohaterek w danej chwili prowadzi dialog. I odniosłam wrażenie, że dziewczyny przez prawie dwieście stron nie robią nic innego, jak tylko się śmieją. (Po siedemdziesiątym słowie „śmiech” przestałam już liczyć).

    Miłym dodatkiem jest „Skarbczyk zranionej kobiety” oraz „Poradnik zranionej kobiety”, gdzie autorka zamieściła rady dla randkujących w sieci kobiet. Dzięki niemu dowiecie się co zrobić, by nie podzielić losu sześciu bohaterek.

    „Randki z Tindera” to książka, w której znajdziecie mnóstwo historii, mniej lub bardziej zabawnych o zemście kobiet odrzuconych, wykorzystanych, zranionych przez mężczyzn. Choć, jak zapewnia autorka, wszystkie opowiedziane w niej historie wydarzyły się w prawdziwym życiu, niektóre z nich należy traktować z przymrużeniem oka.


     

    Ocena: ✭✭✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu: 
    http://novaeres.pl/blog/

    16 komentarzy

    1. Zobaczyłam tytuł i byłam pewna, że to książkowa wersja "Love me tinder" z Vogue. Tamte historie czytałam z przyjemnością, bo chociaż nie zawsze kończyły się happy endem, to jednak niosły dobre przesłanie.
      I wiecie co mnie wkurza we współczesnej literaturze? Bluzgi na każdym kroku. Rozumiem, że nie każdy mówi kwieciście i do rymu, ale wulgaryzmy też powinny czemuś służyć, a nie robić za przecinki.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mnie wulgaryzmy też bardzo irytują, w zdecydowanej większości świadczą o nieumiejętności oddania emocji.

        Usuń
    2. Przekonałaś mnie do tej książki, koniecznie muszę ją bliżej poznać.

      OdpowiedzUsuń
    3. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale muszę przyznać, że mnie zaciekawiła i może sięgnę po nią w wolnej chwili. :)

      OdpowiedzUsuń
    4. mnie tinder ominął, nie szukam żadnych wrażeń w tym temacie, ale jak widzę i sama książka jest "śmiechu" warta ;-)

      OdpowiedzUsuń
    5. Od 19 lat jestem w stałym związku, ale zastanawia nas , co to jest ten Tinder, jak to działa i czy faktycznie ludzie moga znaleźć tak druga połówkę.

      OdpowiedzUsuń
    6. A wiesz, że moja siostrzenica znalazła tam miłość, a koleżanka męża :))))

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Bo wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko mieć świadomość zagrożeń i wykazać się ograniczonym zaufaniem.

        Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      OdpowiedzUsuń
    8. Pisanie pod pseudonimem jest teraz niezwykle popularne. Nie wiem, czy skuszę się na tę pozycję, choć pisana jest na faktach.

      OdpowiedzUsuń
    9. Czy ta książka jakoś mnie do siebie przyciąga? Nie za bardzo, chociaż temat jest w jakimś stopniu, z punktu widzenia socjologii, bardzo ciekawy.

      OdpowiedzUsuń
    10. Nie przypuszczam, że spotkam się z książką, tematyka poza moimi zainteresowaniami, randkuję już tylko z mężem. ;)

      OdpowiedzUsuń
    11. Nie rozumiem fenomenu tindera, ale książkę z chęcią przeczytam :)

      OdpowiedzUsuń
    12. Hmm może autorka dama stała się ofiar takiego zdarzenia i dlatego się ukrywa

      OdpowiedzUsuń
    13. Przyznam że wiele słyszałam i czytałam na temat tej aplikacji i ubolewam nad tym jak lekko ludzie traktują sobie wane sprawy, żyją jakby nie było penych zagrożeń. Ich sprawa? No myślę ze temat na dyskusje

      OdpowiedzUsuń
    14. Najpierw po tytule postu pomyślałam że opowiesz nam jakieś swoje historie 😂 a tu proszę książka

      OdpowiedzUsuń