Kilka słów o mnie
Bloguję od 2005 roku. Jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Pracuję w jednej z państwowych instytucji publicznoprawnych, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce. Można znaleźć mnie na Pyrkonie, raz w cosplay'u, raz bez.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 8 lutego 2020

    Dziewczyna z pustego pokoju



    Kamil Szczygieł to kolejny autor, o którym nie znalazłam żadnych informacji. Podejrzewam, że „Dziewczyna z pustego pokoju” to jego debiutancka powieść. W każdym razie nie pozostaje mi nic innego, jak potraktować go jako debiutanta.

    Gdy w miasteczku Ginger w lutym 1988 roku dochodzi do zaginięcia czternastoletniej Katy Rosename, miejscowa policja bez zbędnej zwłoki rozpoczyna poszukiwania nastolatki. Zaginięcie zgłasza ojciec dziewczyny, ale nie wydaje się zbyt poruszony nagłym zniknięciem córki. Matka Katy jest w śpiączce po tragicznym wypadku samochodowym, który miał miejsce kilka miesięcy wcześniej. Śledczy odwiedzają Szpital Psychiatryczny dla Dzieci i Młodzieży w Ginger, w którym przebywa James Spirit, najlepszy przyjaciel zaginionej. To tutaj dziewczyna spędzała swój wolny czas i choć nie była pacjentką szpitala, miała w nim swój własny pokój. Chłopak nie udziela żadnych informacji, które miałyby doprowadzić do przełomu w sprawie. Upiera się, że Katy mogła uciec, a to za sprawą ojca alkoholika, który źle traktował swoją rodzinę. Toczące się z mozołem śledztwo doprowadza policję na trop babci Katy, która najprawdopodobniej upozorowała własną śmierć. Co może być powodem takiej manipulacji? I czy ma to jakikolwiek związek z niewytłumaczalnym zniknięciem nastolatki? 

    Nie tylko czytelnika, ale również detektywa Erica Reya oraz starszego posterunkowego Brendana Willy’ego dziwi to, że Katy Rosename miała pozwolenie, by przebywać w budynku szpitala psychiatrycznego wtedy, kiedy tylko chciała. Bez żadnych ograniczeń, jakby nie panowały tam żadne reguły, nie obowiązywał żaden regulamin. Jeszcze bardziej absurdalne wydaje mi się to, że miała w tym szpitalu własny pokój. Wszystko to sprawia, że historia sprawia wrażenie mocno przerysowanej, mało realistycznej. 

    Dyrektorka szpitala, Elizabeth Fleur, wydaje się nie mówić całej prawdy o stałej bywalczyni placówki. Najlepszy przyjaciel dziewczyny również nie chce współpracować ze śledczymi, dlatego to na niego spadają pierwsze podejrzenia. Trudno jednoznaczne ocenić, czy ma coś wspólnego z zaginięciem Katy, czy celowo chce opóźnić śledztwo, czy może w ten sposób pomaga nastolatce.
    James jest bohaterem, którego od razu polubiłam. Niezwykle inteligentny, oczytany szesnastolatek, który nie miał łatwego dzieciństwa. Trafił do szpitala po tym jak próbował targnąć się na własne życie i jest jego pacjentem od niespełna roku. Z Katy przyjaźni się od około dziesięciu lat i wywiązała się między nimi naprawdę silna więź. Czy między tą dwójką wydarzyło się coś, co skłoniłoby chłopaka do tego, by w jakiś sposób skrzywdzić najbliższą mu przyjaciółkę? 

    Bliżej poznajemy również detektywa Erica Reya, zaglądamy nawet do jego domu. Autor przedstawia czytelnikowi jego żonę i dwóch synów, którzy chodzili z Katy do szkoły. Zaskoczył mnie młodszy syn Erica, Georgie, który jak na ośmiolatka wydał mi się nieco zbyt bystry, ale kto wie, może wyróżnia się ponadprzeciętną inteligencją.

    Choć „Dziewczyna z pustego pokoju” ma niespełna trzysta stron, pojawia się w niej sporo bohaterów. Trudno było mi zapamiętać nazwiska ich wszystkich, zwłaszcza, że pod koniec powieści akcja mocno przyspiesza, pojawia się jeszcze więcej postaci i niełatwo było mi nadążyć za tym wszystkim, co się działo. Przyznam, że książka naprawdę mi się podobała, ale kiedy nagle, ni z tego, ni z owego, pojawił się wątek hrabiego Devine’a i fabuła zaczęła się komplikować, zapanował chaos, którego nie dało się już poskromić. Szkoda, bo był to świetny sensacyjny, a nawet kryminalny wątek, który można było trochę lepiej poprowadzić. 

    Kamil Szczygieł posługuje się prostym językiem, dialogi są naturalne, całkiem przyjemnie czyta się rozmowy między bohaterami. Jedyne, co mocno mnie raziło, to wciąż powtarzające się słowo „mistyfikacja”, jakby nie można było zastąpić go czasami innym określeniem, chociażby „upozorowanie śmierci”, „sfingowanie śmierci”. 

    „Dziewczyna z pustego pokoju” to debiutancka powieść kryminalna, w której nie brakuje tajemnic i akcji niczym z filmu sensacyjnego. Fabuła szybko się rozwija, a zakończenie sprawia, że czytelnikowi jeży się włos na głowie. Mimo drobnych niedociągnięć, o których wspominam w recenzji, uważam, że mamy do czynienia z obiecującym autorem. 


    Ocena: ✭✭✭✭✭
     

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu: 
    http://novaeres.pl/blog/


    39 komentarzy

    1. ciekawa książka.. dzięki za komentarz

      OdpowiedzUsuń
    2. Nie zachęca ten chaos, ale w końcu debiuty obarczone są pewnymi niedociągnięciami. Tytuł będę miała na uwadze.

      OdpowiedzUsuń
    3. Nie lubie się gubić w bohaterkach, chociaż książka dość ciekawa, zniechęca mnie teb aspekt

      OdpowiedzUsuń
    4. Dobrze, że twórczość autora zapowiada się obiecująco.

      OdpowiedzUsuń
    5. Też nie znam autora, ale i nie czytam kryminałów. Nie przepadam za taką literaturą, źle po niej śpię

      OdpowiedzUsuń
    6. Nie przepadam za kryminałami, ale jeśli Szczygieł wpadnie mi w ręce w bibliotece, to po twojej recenzji chyba się skuszę. Coraz bardziej doceniam polska literaturę :)

      OdpowiedzUsuń
    7. Książka nawet zapowiada się ciekawie, ale za kryminałami nie przepadam

      OdpowiedzUsuń
    8. Nie znam tego autora, ale recenzja jego książki jest dość ciekawa :)

      OdpowiedzUsuń
    9. Zaintrygowała mnie ta książka. FAjna recenzja. Na tego autora nigdy bym nie wpadł gdyby nie ty. Sporo jest uzdolnionych ludzi w Polsce.

      OdpowiedzUsuń
    10. Takie debiuty cieszą. :) Być może rozejrzę się za tym tytułem. :)

      OdpowiedzUsuń
    11. Coś ta powoeść za bardzo naciągana.

      OdpowiedzUsuń
    12. Ciekawa fabuła, lubię kryminały, może sięgnę po nią ;-)

      OdpowiedzUsuń
    13. Lubię debiuty, więc to coś dla mnie. 😊

      OdpowiedzUsuń
    14. Do debiutów podchodzę sceptycznie, ale tej książce chyba dam szansę :)
      Obserwuję bloga ;)

      OdpowiedzUsuń
    15. Kryminały to nie moja bajka, a duża liczba imion i nazwisk także nie zachęca, pomimo naturalnych dialogów. ;)

      OdpowiedzUsuń
    16. podobnie jak Ty nie znam autora i nie kojarzę książki, ale rzeczywiście zapowiada się ciekawie ;)

      OdpowiedzUsuń
    17. Nowi bohaterowie wprowadzeni tuż przed zakończeniem... Nie przepadam za takimi zabiegami. Nie będę chyba jakoś usilnie szukała tego tytułu, na razie mam co czytać

      OdpowiedzUsuń
    18. Dużo myślałam o tej książce, chyba się w końcu skuszę :)
      Carrrolina Blog-klik

      OdpowiedzUsuń
    19. Kusi mnie ten tytuł, bo i ciekawie brzmi i debiut. Chyba dam mu szansę. ;)

      OdpowiedzUsuń
    20. Nazwisko autora jest mi obce, ale po tym co piszesz naprawdę nie jestem pewna czy czuję się zachęcona czy wręcz przeciwnie. Zwłaszcza uparte powtarzanie jednego sformułowania to drobniutki szczegół, ale szczegół, który zawsze kompletnie psuje mim wrażenia z lektury :(

      OdpowiedzUsuń
    21. Czytałam już kilka pochlebnych recenzji, więc chyba muszę dać jej w końcu szansę :)

      OdpowiedzUsuń
    22. Czasem lubię sięgnąć po książki tego typu, ale zbyt duża ilość bohaterów i ten chaos, o którym piszesz, nieco mnie zniechęcają ;)

      OdpowiedzUsuń
    23. Zapowiada się bardzo ciekawie. Uwielbiam kryminały :)

      OdpowiedzUsuń
    24. Wydaje się ciekawa, więc chętnie dam jej szansę :-)

      OdpowiedzUsuń
    25. Kryminały to nie moja bajka, ale mimo to brzmi bardzo ciekawie.

      OdpowiedzUsuń
    26. Jakoś nie czuję się skuszona tą książką... Może dlatego, że mam przed sobą całe stosy innych powieści do przeczytania ;)

      OdpowiedzUsuń
    27. Poczekam chyba na inne książki autora :)

      OdpowiedzUsuń
    28. Po kryminały sięgam bardzo rzadko. Fajnie że dostrzegłaś w tej książce potencjał 😊

      OdpowiedzUsuń
    29. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją :)

      OdpowiedzUsuń
    30. Lubię debiuty ale raczej nie sięgnę póki co po te książkę.
      Pozdrawiam 😀
      www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    31. Szkoda, że jest chaos przy bohaterach, ale w końcu to debiut. Ciekawa propozycja!

      OdpowiedzUsuń
    32. Z ciekawości mogłabym sięgnąć po tą książkę :)

      OdpowiedzUsuń
    33. Całkiem ciekawa ale nie wiem czy po nia sięgnę :)

      OdpowiedzUsuń
    34. Fabula wydaje sie fajna. Nie wiem tylko dlaczego polscy autorzy umieszczaja uparcie swoje historie na zagranicznej ziemi.

      OdpowiedzUsuń
    35. Dobry kryminał nie jest łatwy, dlatego do tego gatunku podchodzę raczej z dystansem, szczególnie jeśli chodzi o debiutujących pisarzy. Łatwo poplątać fabułę czy wpleść irracjonalne zdarzenia. O "Dziewczynie z pustego pokoju" nie słyszałam do tej pory, a po Twojej recenzji będę podchodziła raczej z dystansem. Może kiedyś po nią sięgnę, jak znajdę w bibliotece, ale raczej to nie będzie mój "must read".

      OdpowiedzUsuń
    36. Brzmi bardzo zachęcająco. Teraz mam ochotę na coś lżejszego, ale w przyszłości kto wie...

      OdpowiedzUsuń