Kolejny raz przychodzę do Was z
light novel, gatunkiem, który wywołał ostatnio ogromne zamierzanie na moim
blogu. Powtórzę się, bo nie chcę kolejny raz niedomówień. Light novel jest
powieścią, która zwiera ilustracje w mangowym stylu. To tylko kolorowe wkładki,
które w przypadku recenzowanej przeze mnie „Zerowej Marii i pustego pudełka”
przedstawiają jedynie sylwetki bohaterów. Taka powieść drukowana jest jako
tania edycja w miękkiej okładce i dedykowana mniej więcej tej samej grupie
wiekowej, co znane Wam już książki z nurtu New Adult. Nie ma nic wspólnego z
mangą, nie jest komiksem, a zwykłą prozą, do której dołączono kilka kolorowych
rysunków.
Kilka słów o mnie
Bloguję od 2005 roku. Jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Pracuję w jednej z państwowych instytucji publicznoprawnych, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce.
To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime.
Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce. Można znaleźć mnie na Pyrkonie, raz w cosplay'u, raz bez.

