Witaj w moich skromnych progach!
Jestem Kayla. Pewnie zastanawiasz się teraz, czym lub kim jestem. Może tolkienowskim elfem, czarodziejką wykreowaną przez Joanne Kathleen Rowling albo księżniczką ze zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (o tak! bardzo chciałabym być księżniczką!). Jestem jednak blogerką od przeszło dziesięciu lat. Studiuję, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce - choć od stosunkowo niedawna. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce, z których możecie spodziewać się tutaj relacji.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 20 października 2016

    Hard beat. Taniec nad otchłanią



    Po romanse i literaturę erotyczną sięgam bardzo rzadko, ponieważ wszystkie takie książki do złudzenia przypominają mi „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Niedawno miałam okazję przeczytać „Sny Morfeusza”, ta książka rzuciła zupełnie inne światło na ten gatunek literatury, toteż zdecydowałam się sięgnąć po twórczość Kristy Bromberg, która jest bestsellerową pisarką New York Timesa, autorką serii Driven. Pisze współczesne powieści romantyczne, z dużą dawką emocji i erotyczności. Wykreowani przez nią bohaterowie są zepsutymi ludźmi, których czytelnik albo pokocha, albo znienawidzi. Bohaterki zaś są silnymi kobietami.
    Takie informacje można znaleźć na stronie autorki. Mieszka w Kalifornii z mężem i trójką dzieci.
    Po śmierci partnerki zawodowej, a zarazem przyjaciółki, z którą kilka lat wcześniej łączyły go znacznie bliższe stosunki,  Tanner Thomas nie potrafi się pozbierać. Wraca więc na Bliski Wschód, aby choć na chwilę zapomnieć o tej tragedii, rzuca się w wir pracy i bierze kolejne niebezpieczne zlecenie. Jest korespondentem, reporterem wojennym. To właśnie w czasie jednej z misji zginęła Stella, a Tanner nie potrafi wybaczyć sobie, że nie zdołał uchronić jej przed zagrożeniem i ocalić jej życia, które było dla niego tak cenne. Na miejscu spotyka tajemniczą Beaux Croslyn, fotografkę, którą szefostwo przydzieliło mu do pomocy. Kobieta ta ma zastąpić Stellę. Tanner nie potrafi dogadać się z nową partnerką, od samego początku oboje nie przypadli sobie do gustu. To jednak nie przeszkadza im w nawiązaniu bliskich stosunków fizycznych. Między tą dwójką wybucha gorący romans, oboje zakochują się w sobie. Przeszłość jednak znów daje im o sobie znać, stawiając ich związek pod znakiem zapytania. Czy Beaux i Tanner będą kiedyś szczęśliwą parą?
    Przyznam, że obawiałam się tej lektury. Podejrzewałam kolejny romans pokroju Greya. Do tej pory nie znalazłam książki, która odbiegałaby zupełnie od schematów zawartych w powieści E. L. James. „Sny Morfeusza” przypominały mi osławione „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Książka Kristy Bromberg na szczęście nie. Z czystym sercem mogę napisać, że to całkiem dobra historia, która kilka razy wprawiła mnie nawet w osłupienie. Autorka miała pomysł na tę powieść, co widać już po kilku pierwszych stronach. Zaczyna się niebanalnie, a im dalej, tym lepiej.
    Obawiałam się też tego, że zaczynam serię od środka. Szybko okazało się, że książki nie są ze sobą powiązane, w każdej z nich ukazana jest zupełnie inna historia i inni bohaterowie. Jedynie postacie w tle pojawiają się również w innych tomach. Co śmieszniejsze, otrzymałam trzy części cyklu i zaczęłam czytać go od końca. Przyjrzałam się dokładnie okładce i ani na froncie, ani z tyłu, również na grzbiecie nie jest napisane, który to tom, więc postawiłam na dowolność i nieświadomie wybrałam siódmą część. Na półce czeka więc jeszcze szósta i piąta. Mam nadzieję, że również mnie nie zawiodą.
    Zgodzę się z treścią zamieszczoną na stronie autorki. Bohaterowie są nietuzinkowi i odbiegają od postaci znanych nam z innych książek tego typu. Tanner nie jest mężczyzną władczym, upartym, traktującym kobiety przedmiotowo dupkiem. To całkiem wrażliwy facet, który zmaga się ze stratą osoby, która była dla niego niezwykle ważna. Beaux zaś jest bardzo tajemniczą panią, która zdecydowanie wie, czego chce. Nie jest słodką idiotką, która daje się zaciągnąć przy pierwszej lepszej okazji do łóżka. Intryguje czytelników, ukrywa przed Tannerem pewien sekret, który niesie za sobą przykre konsekwencje dla obojga. Jakie? Przekonajcie się sami.
    Styl autorki jest łatwy w odbiorze, książkę czyta się szybko i przyjemnie, a wszystkie wydarzenia śledzimy z perspektywy Tannera. Jak dotąd nie udało mi się czytać romansu, którego narratorem jest mężczyzna. Miłe zaskoczenie. Dzięki temu do samego końca wiemy o Beaux tylko tyle, co główny bohater. To sprawia, że kobieta jest jeszcze bardziej tajemnicza, nikt nie wie, co jej w duszy gra, co tak naprawdę czuje do Tannera i jakie motywy kierują jej postępowaniem. Akcja książki toczy się szybkim tempem, fabuła jest dopracowana pod każdym względem. W czasie czytania nasuwa się wiele pytań, na które odpowiedzi z biegiem czasu znajdujemy w treści książki.
    „Hard beat. Taniec nad otchłanią” to powieść niezwykle emocjonująca, wprowadzająca czytelnika w świat pełen namiętności i pożądania. Idealna dla miłośników romansów. Jestem jednak przekonana, że sięgną po nią również czytelnicy, którzy szukają nieszablonowych i zdumiewających książek z tego gatunku. 


    Ocena: ✭✭✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję księgarni internetowej:


    http://septem.pl/

    42 komentarze

    1. Mam w planach. Bardzo lubię książki tej autorki.

      OdpowiedzUsuń
    2. Obawiam się takich książek właśnie przez podobieństwo do "Pięćdziesięciu twarzy Greya", które mnie wynudziły i niemiłosiernie irytowały... Mam wrażenie, że w tym gatunku ciężko o coś oryginalnego, ale skoro polecasz i twierdzisz, że historia jest nieszablonowa, to może sięgnę :)

      OdpowiedzUsuń
    3. Ja podziękowałam za serię po Driven:D ale fajnie, że Tobie przypadła do gustu, wiele osób ją sobie chwali.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mam rozumieć, że nie czytałaś wcale? :)

        Usuń
    4. Nie czytałam jeszcze romansu z punktu widzenia mężczyzny. Ciekawy pomysł!

      OdpowiedzUsuń
    5. No, w końcu coś, co różni się od innych tego typu książek. Mówię tu o postaciach - zawsze to kobiety są te takie wrażliwe, biedne, a faceci posiadają tajemnice i wiedzą czego chcą. Tutaj wygląda to zupełnie inaczej i jest to naprawdę ciekawy zabieg. Zawsze coś innego niż ten szablonowy schemat.
      Pozdrawiam i zapraszam do siebie na kolejną recenzję :)
      planeta-recenzji.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    6. Trochę nie moja bajka. Jednak wolę unikać tego typu książek, chociaż przyznam, że kilka lat temu, podkradłam kilka pozycji babci i przeczytałam ;)

      OdpowiedzUsuń
    7. Książka czeka w kolejce do przeczytania :)

      OdpowiedzUsuń
    8. OOO i to mi sie spodobało :)

      Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    9. Bardzo ciężko czyta się ten post. Ja nie wiem co i gdzie. Przydałyby się akapity i śródtytuły, to ułatwiłoby mi pracę z tą recenzją.
      Pachnie mi Gray'em, chyba nie chcę się w tym nurzać :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To nie ja robiłam ten szablon, w Wordzie tekst wygląda inaczej niż na blogu. Nie mam na to wpływu.

        Usuń
      2. Ale mi nie chodzi o szablon tylko o post. Ludzie już się przyzwyczajają do tego, że recenzje mają określoną strukturę, która jest opisana: fabuła, opinia, (nie)polecenie. To pomaga. U Ciebie trzeba wszystkiego szukać. O to mi chodzi :) Szablon jest ok.

        Usuń
      3. Zatem czytasz recenzje pobieżnie? Bo osobom, które czytają u mnie całe recenzje ten układ nie przeszkadza. I nikt problemu nie robi :) Może po prostu nie marnuj czasu na mojego bloga.

        Usuń
    10. to fakt że rzadko bohaterem romansów jest koleś i to z jego perspektywy się toczy:)

      OdpowiedzUsuń
    11. Czytałam ją już jakiś czas temu i bardzo mi się podobała. Zaskoczenie zwaliło mnie z nóg, w ogóle nie spodziewałam się takiego obrotu akcji :) Na półce już czekają na mnie inne pozycje tej autorki, nie mogę się wręcz doczekać.
      Justyna z livingbooksx.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    12. Skoro nie Grey, to przeczytam :)

      OdpowiedzUsuń
    13. Uwielbiam książki tej autorki a ta powieść czeka już na półce. Pozdrawiam :)

      OdpowiedzUsuń
    14. Świetna okładka. Dopiero słyszę o tej książce, ale tak, tak, tak, chcę przeczytać. I recenzja, i opis mnie zachęciły.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mnie akurat okładka się bardzo nie podoba.

        Usuń
    15. Ooo będę się zabierała niebawem za tą książkę. Czeka już na mnie od dwóch tygodni :D

      OdpowiedzUsuń
    16. Miałam możliwość przeczytania tej książki, ale nie zdecydowałam się, bo erotyki to totalnie nie moja bajka. Nie lubię takich książek. ;/ Za to śledząc tak recenzję wielu takich tytułów, to faktycznie chyba rzadko to mężczyzna prowadzi narrację. ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Cieszę się, że wybrałam tę książkę. Była miłym zaskoczeniem.

        Usuń
    17. Przyznam szczerzę, że boję się erotyków, dlatego bardzo rzadko sięgam po tego typu książki. Jakoś żadna nie umie mnie do siebie przekonać i prawdopodobnie zostanę przy innej literaturze. Jednak, gdybym kiedyś zmieniła zdanie - ( no w końcu jestem kobietą) - to będę pamiętała o tej pozycji.

      Pozdrawiam,
      czytaniamania.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    18. Wiadomo, że ją przeczytam :D
      http://justboooks.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń