Witaj w moich skromnych progach!
Jestem Kayla. Pewnie zastanawiasz się teraz, czym lub kim jestem. Może tolkienowskim elfem, czarodziejką wykreowaną przez Joanne Kathleen Rowling albo księżniczką ze zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (o tak! bardzo chciałabym być księżniczką!). Jestem jednak blogerką od przeszło dziesięciu lat. Studiuję, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce - choć od stosunkowo niedawna. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce, z których możecie spodziewać się tutaj relacji.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 13 października 2016

    Big Red Tequila



    Choć powieść Ricka Riordana „Big Red Tequila” została wydana w drugiej połowie lat 90., to dopiero w 2016 roku możemy przeczytać ją w Polsce w ojczystym języku. Stało się to zapewne za sprawą ogromnej ostatnimi czasy popularności autora w naszym kraju, który podbił serca Polaków serią książek o herosie Percy’m Jacksonie i bogach olimpijskich. Wcześniej jednak wcale nie pisał powieści dla najmłodszych czytelników.
    „Big Red Tequila” nie jest fantastyką dla dzieci, a kryminałem doskonałym dla bardziej dojrzałych czytelników.
    To świetnie, że zarówno dzieci, jak i rodzice, a może i dziadkowie w przypadku Riordana znajdą coś odpowiedniego dla siebie.
    Jackson „Tres” Navarre po dziesięciu latach spędzonych w słonecznej Kalifornii wraca do rodzinnego San Antonio w Teksasie wraz ze swoim jedynym przyjacielem – kotem Robertem Johnsonem.  Już chwilę po przyjeździe napotyka pierwszą przeszkodę w postaci kłopotliwego lokatora, który nie zamierza opuścić Tresowi mieszkania. Na szczęście nasz bohater doskonale zna wschodnie sztuki walki, dzięki czemu jest w stanie w oka mgnieniu wykurzyć natręta z lokum. Te umiejętności przydadzą mu się również później, gdy postanowi podjąć samodzielne śledztwo w sprawie dokonanego przed dziesięcioma laty zabójstwa jego ojca. Targany deszczem wspomnień o ojcu i jego śmierci, wbrew ostrzeżeniom innych, Jackson za wszelką cenę pragnie poznać prawdę, pakując się w kolejne kłopoty. Spada na niego lawina nieszczęść. Lilian, była dziewczyna, do której bohater próbuje wrócić, znika w niewyjaśnionych okolicznościach. On sam zostaje napadnięty, ktoś próbuje go zastrzelić, następnie rozjechać wielkim thunderbirdem. Tres, w którym płynie prawdziwa teksańska krew, rozpoczyna poszukiwania dziewczyny, jednocześnie stara się rozwikłać zagadkę śmierci ojca i postawić przed sądem winnych. Czy mężczyzna wyjdzie z tego cało? Czy teksańska mafia maczała w całej sprawie palce? Przekonajcie się sami.
    Warto zaznaczyć, że San Antonio w Teksasie jest miastem urodzenia autora, a „Big Red Tequila” pierwszą książką, jaką kiedykolwiek napisał. Rozpoczyna ona siedmiotomową serię o przygodach Tresa Navarre. Przyznam, że nie mogę doczekać się następnych części. Atmosfera Teksasu udziela się od pierwszych stron. W dodatku okładka książki idealnie oddaje klimat tego miejsca. Zamarzyłam o podróży do Ameryki, chciałabym posmakować prawdziwej tequili, i teksańsko-meksykańskich dań jak tacos, tamale czy nachosów z salsą. Koniecznie muszę znaleźć jakąś meksykańską knajpę w mieście.
    Jackson „Tres” (ponieważ z dziada pradziada chłopcy w tej rodzinie dostawali imię Jackson, zatem nasz bohater po dziadku i ojcu jest trzecim, który nosi to imię) Navarre to samozwańczy detektyw bez uprawnień będący sam sobie szefem, pracownikiem i chłopcem na posyłki. Mistrz tai-chi, amator napoju big red i tequili, właściciel osobliwego uwielbiającego enchilady kota. Relacja Tresa z Robertem Johnsonem sprawiła, że od razu pokochałam tę dwójkę.
    Pozostali bohaterowie również zapadli mi w pamięć, były to naprawdę dobrze wykreowane postaci z różnorakimi charakterami. Zarówno przedstawiciele mafii, grający typowych „bad boys”, ale również policjant, któremu buzia się nie zamykała i to nie z powodu mówienia, a jedzenia, czy drobna Azjatka Maia Lee – przyjaciółka Jacksona, która potrafiła być na swój sposób bezwzględna i okrutna, choć na ogół milutka z niej osóbka.
    Akcja powieści toczy się dość żwawym tempem, nie brakuje w niej momentów pełnych napięcia, które było odpowiednio stopniowane. Książka została napisana z typową dla autora dozą ironicznego humoru, co przyczyniło się do tego, że lektura była czystą przyjemnością i sprawiła mi ogromną radość. Fabuła pełna intryg porwała mnie już od pierwszych stron. Nie było elementów nudnych i niepotrzebnych. Nie jest to brutalny kryminał, gdzie krew przelewa się litrami. Obok wątku kryminalnego znajdziemy wątek uczuciowy. Spokojnie, nie jest to żaden cukierkowy romans.
    „Big red tequila” to obowiązkowa lektura dla wszystkich fanów Riordana. Jestem przekonana, że teksański klimat powieści zapadnie czytelnikom na długo w pamięci. 


    Ocena: ✭✭✭✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję księgarni internetowej:


    http://bookmaster.com.pl/

    32 komentarze

    1. Cała historia brzmi ciekawie, warto przeczytać tą książkę, może mi się to kiedyś uda. Faktycznie, już trochę czasu minęło od jej wydania... xD Ale przetłumaczona jest? Jest, więc to się liczy. :D
      Pozdrawiam!
      nastolatka-marzycielka.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Niedługo premiera następnego tomu :)

        Usuń
    2. Zaciekawił mnie różnorodny poczet bohaterów. Nie mówię nie, może uda mi się przeczytać.

      OdpowiedzUsuń
    3. Mimo, że lubię autora to po tę pozycję nie sięgnę ;)

      OdpowiedzUsuń
    4. Już od jakiegoś czasu czeka u mnie na półce, muszę się w końcu za nią wziąć. :)

      OdpowiedzUsuń
    5. Słyszałam nieco o tej książce, ale na razie się za nią nie biorę :p
      Pozdrawiam serdecznie!

      napolceiwsercu.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mam nadzieję, że jednak niedługo zmienisz zdanie.

        Usuń
    6. Również bardzo polubiłam głównego bohatera i jego kota ;P Książka czasami mnie nudziła, ale i tak na pewno sięgnę po drugi tom.
      Pozdrawiam cieplutko!
      houseofreaders.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    7. Ciekawa lektura na chłodne dni :)

      Zapraszam :*
      Mój blog

      OdpowiedzUsuń
    8. Wszystko wyglada bardzo ciekawie, nawet okładka, ale nie jestem do końca prekonana czy to lektura dla mnie :)

      Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Spróbuj, może przypadnie Ci do gustu.

        Usuń
    9. Uwielbiam Riordana, ale myślałam, że jest to jego nowa książka. Absolutnie muszę po nią sięgnąć. Chciałabym pojechać do Teksasu, więc będzie to dla mnie podwójna przyjemność :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Powstała zanim zrodził się pomysł na Persiaka.

        Usuń
    10. Szkoda, że nie ma w tej książce flaków wylewających się zewsząd, ale dam jej szansę :) szczególnie, że okładka mnie przyciąga :)

      OdpowiedzUsuń
    11. O, nie wiedziałam, że powstała tak dawno. Nie czytałam jeszcze nie tego autora, ale gdy wreszcie zabiorę się za jego książki, raczej nie zacznę od tej. Wiem, że ma lepsze :)
      szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    12. mam ochotę teraz na .... tekilę :D

      OdpowiedzUsuń
    13. Hm.. nie wiem czy skusiłabym się na książkę, natomiast okładka jest ładna! :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Zakochałam się w tej okładce. Ma swój niepowtarzalny klimat.

        Usuń
    14. A ja dalej nie przeczytałam niczego Riordana. ;/ Ale obawiam się, że chyba jednak nic w moich klimatach u niego nie znajdę - Teksas średnio mi odpowiada mimo ładnej okładki, Percy też tak nie bardzo mnie ciekawi. ;/ Chyba jednak sobie go odpuszczę.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Może w końcu napisze coś, co przypadnie Ci do gustu :)

        Usuń