Witaj w moich skromnych progach!
Jestem Kayla. Pewnie zastanawiasz się teraz, czym lub kim jestem. Może tolkienowskim elfem, czarodziejką wykreowaną przez Joanne Kathleen Rowling albo księżniczką ze zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (o tak! bardzo chciałabym być księżniczką!). Jestem jednak blogerką od przeszło dziesięciu lat. Studiuję, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce - choć od stosunkowo niedawna. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce, z których możecie spodziewać się tutaj relacji.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 22 sierpnia 2016

    Zerowa Maria i puste pudełko [tom 1]



    Witajcie, chciałabym dziś przedstawić Wam zupełnie nowy rodzaj powieści – light novel. Od niedawna na moim blogu pojawiają się recenzje mangi, wkrótce też z pomocą Niki będą publikowane tu recenzje anime. Wiele z Was (tak, większość czytelników bloga to kobiety) pisało w komentarzach, że nie przepada za japońskimi komiksami, dlatego dziś przedstawię Wam japońską powieść wydaną przez wydawnictwo Waneko. Light novel jest powieścią, która zwiera ilustracje w mangowym stylu, drukowana jest jako tania edycja w miękkiej okładce i dedykowana mniej więcej tej samej grupie wiekowej, co znane Wam już książki z nurtu New Adult.
    Są to powieści bardzo popularne w Japonii, ale coraz częściej również poza jej granicami, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Ostatnio zawędrowały do Polski. Nie jest to manga, tylko zwykła książka.
    Niestety nie znalazłam żadnych informacji o autorze powieści „Zerowa Maria i puste pudełko” Eiji Mikage. Prawdopodobnie rzucił studia, aby zostać pisarzem, obecnie pracuje w niepełnym wymiarze czasu pracy i ledwie wiąże koniec z końcem.
    Do klasy 1-F liceum, do której uczęszcza zwykły uczeń Kazuki Hoshino, dołącza tajemnicza dziewczyna. Przeniesienie to nie budziłoby żadnych podejrzeń, gdyby nie fakt, że nadchodzi koniec roku szkolnego, jest dokładnie drugi marca, a w Japonii rok szkolny kończy się pierwszego kwietnia. Nowa uczennica przedstawia się jako Aya Otonashi i ogłasza przed całą klasą, że ma niezwykły cel, pragnie „złamać” Kazukiego Hoshino. Nikt nie ma bladego pojęcia, co nowa uczennica ma na myśli. Rozwiązanie tej zagadki przychodzi dopiero, kiedy ta dwójka bohaterów wpada w czasową pętlę nieskończonych powtórzeń jednego dnia. Chcąc położyć im kres, Kazuki musi działać wspólnie z Ayą, a następnie odnaleźć posiadacza pudełka spełniającego życzenia, by ostatecznie je zniszczyć. Pojawia się jednak pewne utrudnienie. Chłopak za każdym powtórzeniem zapomina to, co udało mu się odkryć poprzedniego dnia.
    Przyznam, że sama do końca nie zrozumiałam tej historii. Mój umysł nie był w stanie ogarnąć całej fabuły i akcji, która pędziła na łeb, na szyję. Częste zawirowania czasu i zmiany miejsca wprowadzały olbrzymi chaos i  utrudniły odbiór książki. Trudno jest mi zrozumieć jej fenomen, o którym świadczy wysoka pozycja w rankingu na My Anime List. Długo plasowała się na pierwszym miejscu, teraz spadła do drugiego.
    Większość bohaterów była zbędna. Prowokujący swoim wyglądem, apodyktyczny kolega Kazukiego, nieco wścibska koleżanka z dzieciństwa, czy jego najlepszy przyjaciel będący typem cwanego podrywacza - nie odegrali oni żadnej ważnej roli, nie dali się nawet zapamiętać na dłużej. Bohaterowie książki są bardzo infantylni, niefrasobliwi, trudno uwierzyć, że są licealistami. Ich dziecinne zachowanie wskazuje raczej na gimnazjum lub późną podstawówkę.  
    Kazuki Hoshino to najzwyklejszy uczeń, który oczywiście nagle staje się tym wyjątkowym, a dziewczyny zaczynają piszczeć na jego widok. Wcześniej jakoś nie widziały w nim chłopaka, na którym można by zawiesić oko. Trudno zgadnąć, kim tak naprawdę jest Aya Otonashi. Dziewczyna, a może bóg śmierci albo jakaś inna istota z kosmosu, skrywa wiele tajemnic. Zainteresowana jest przede wszystkim Kazukim, może podejrzewa go o posiadanie magicznego pudełka. Tylko i wyłącznie Aya Otonashi przypadła mi do gustu.
    Motyw cofania się w czasie jest bardzo popularny, więc autor nie stworzył nic odkrywczego. Podobno powieść ta jest horrorem, na co wskazywałaby chociażby  powtarzająca się tragiczna śmierć pod kołami ciężarówki. Nie znajdziemy jednak mrożących krew w żyłach opisów. Zresztą w książce opisów jest tyle, co kot napłakał. Autor zdecydowanie swoją uwagę poświęcił dialogom, które były wyjątkowo drętwe, czasem pojawiały się wyłącznie po to, aby popchnąć akcję do przodu. Wydanie zawiera sporo literówek i błędów interpunkcyjnych, ale tłumaczenie Katarzyny Podlipskiej jest poprawne.
    Bardzo podobają mi się kolorowe ilustracje Tetsuo, który wcześniej podpisywał się jako 415. Przedstawiają one bohaterów powieści, a kreska jest miła dla oka. Szkoda tylko, że jest ich tak mało. Przydałaby się jakaś kolorowa wkładka w środku.
    Ta historia idealnie nadaje się na mangę albo anime, niestety książka nie została najlepiej napisana. Seria mogłaby zakończyć się już na tym pierwszym tomie, ale wydany został również drugi. Spodziewam się lepszego wykonania, ponieważ fabuła ma potencjał, jest zagadkowa i jestem przekonana, że potrafi zaciekawić czytelnika. Jest to jedna z niewielu zalet książki. 


    Ocena: ✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu: 
    http://waneko.pl/


    50 komentarzy

    1. No tak ja też nie przepadam za japońskimi komiksami, ale historiami ogólnie też. Jak już tutaj kiedyś u ciebie wspomniałam wydaje mi się że za dużo tam erotyki

      Blog o książkach

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. W recenzowanych u mnie dotychczas mangach, czy w tej tutaj light novel nie ma ani trochę erotyki.

        Usuń
    2. Widzę, że nowy post, ale za dużo się nie wypowiem, bo ja i mangi... No raczej nie.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. zapraszam do siebie na post o Zmianach na blogu, to dla mnie ważne. Proszę, zajrzyj :) http://want-cant-must.blogspot.com/2016/08/zmiany.html

        Usuń
      2. Ech, przecież wyraźnie napisałam, że to nie manga. Czytaj...

        Usuń
      3. I nie musisz mnie informować o nowych postach, przecież zaglądam do Ciebie, to przeczytam.

        Usuń
      4. Wybacz moje niedopatrzenie.
        Czytam twoje recenzje, jestem stałym obserwatorem, ale czasami, gdy czytam, nie zwracam uwagi na pewne rzeczy.
        mój błąd.
        Przepraszam, miłego dnia, Freya :)

        Usuń
      5. W porządku, nie byłeś jedyny, dlatego trochę się wkurzyłam.

        Usuń
    3. Z tego, co wiem, to właśnie od drugiego zaczyna się prawdziwa akcja.
      Na myanimelist jest to najlepsza light novelka, więc sama spodziewałam się jakiegoś WOW, ale ostatecznie mocno się zawiodłam. Brak opisów jest zrozumiały, bo jest to cecha charakterystyczna novelek.
      Recenzja bardzo dobra, rzetelna i szczera.
      Pozdrawiam
      Zbiór literackich pomysłów

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Przeczytałam drugi i jestem w szoku. Jakby zupełnie inna osoba go napisała :)
        Dziękuję.

        Usuń
      2. Czyli jednak to prawda... No, zobaczę, może sama przeczytam...

        Usuń
      3. Prawda, prawda. Polecam, bo całkiem fajna historia.

        Usuń
    4. Widziałam to w empiku, ale jakoś za bardzo nie interesuje mnie ta nowelka :/ Z tego co widzę, to może lepiej, że jej nie kupiłam XD

      OdpowiedzUsuń
    5. Mangi zdecydowanie nie dla mnie ale wyślę linka znajomej :)

      OdpowiedzUsuń
    6. Ja lubię japonskie produkcje tyle, że te starsze... np. Hakuro ❤ Pięknie malowane, cudne podkłady muzyczne (w bajkach) i oh ah eh! Tej pozycji chyba nieznajdę w Hiszpanii więc póki jestem w Polsce rzucę okiem w empiku.. Czemu jie spróbować czegos nowego 😄 dzięki za polecenie 😚

      Ps. Dziękuję za odwiedziny u mnie i odwdzięczam się obserwacją 😚 muaaa i udanego dnia 😚😘

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. W Hiszpanii może być, po hiszpańsku ;)

        Usuń
    7. Może kiedyś przeczytam, bo chcę się przekonać, czy coś, z czym nigdy się jeszcze nie spotkałam, spodoba mi się. O tym nigdy nie słyszałam ani o gatunku, więc jestem ciekawa.
      Pozdrawiam,
      http://www.sekretny-trop.pl/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To też był mój pierwszy raz z light novel.

        Usuń
    8. Sama zastanawiałam się nad przeczytaniem tego tytułu, ale dziwna fabuła raczej do mnie nie przemawia.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Szkoda, że pierwszy tom skopany, bo drugi jest naprawdę niezły.

        Usuń
    9. Raczej nie kupię, nie przepadam za takimi książkami. ;)

      OdpowiedzUsuń
    10. Za dużo się tu dzieje, za dużo chaosu. Odpuszczę sobie niestety, zwłaszcza, że i Ty jesteś średnio zadowolona z lektury. ;/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pierwszy tom był tragiczny, ale drugi jest o niebo lepszy.

        Usuń
    11. Nie wiem, dlaczego, ale jakoś nie jestem zainteresowana. Lubię harmonię i porządek w książkach, a nie wszechobecny chaos...

      Pozdrawiam
      Caroline Livre

      OdpowiedzUsuń
    12. UUUU to nie dla mnie takie ksiazki sa dziwne :D

      Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwację :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie są dziwne, po prostu ta jest źle napisana.

        Usuń
    13. Tak czytałam tę recenzję i poczułam się jak tuman :P Myślałam, że tylko ja nie ogarniam fabuły do końca...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie umiałam tego normalnie i po ludzku napisać :D

        Usuń
    14. mnie nie parają tego typu pozycje;p bym nie wiedziała o co chodzi:D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Poczułam się ja jakiś debil, gdy ją czytałam.

        Usuń
    15. Nigdy w sumie nie brałam się za mangę. Zawsze oglądałam tylko anime.
      Co najbardziej urzeka w mandze?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Lubię ilustracje mangowe, ale ta recenzja ani trochę nie dotyczy mangi..

        Usuń
    16. Chyba już wiem jakiego książkowego gatunku nie lubię :)

      OdpowiedzUsuń
    17. Pamiętam, że będąc w pierwszej gimnazjum lubowałam się w mandze, anime i w ogóle, ale przeszło mi to i teraz nie wiem, czy byłabym w stanie na nowo do tego powrócić.

      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie w wolnej chwili. ;)
      http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ale light novel to zupełnie inny gatunek.

        Usuń
    18. Ładne pudełko, okładka ładna, ale nigdy nie sięgnę po mangę.
      Nienawidzę tego gatunku, to dla mnie dziwne jest niestety ;/
      Cenie sobie to, że nie słodziłaś komiksu, tylko dlatego,że go dostałaś!
      Oby więcej recenzentów tak robiło i żyłoby się piękniej :D
      Pozdrawiam serdecznie
      http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

      I przy okazji zapraszam na wydarzenie konkursowe
      https://www.facebook.com/events/1046947058721737/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tylko, że to nie jest manga ani komiks, tylko powieść. Chyba nie przeczytałaś tej recenzji ;)

        Usuń
      2. Dla mnie każde japońskie wydanie to manga, dlatego tak tę novele nazwałam ;)
        Zresztą dla mnie takie wydania, powiązane z ilustracjami mangowymi to nadal mangi, cytuje "Light novel jest powieścią, która zwiera ilustracje w mangowym stylu"
        Gdybym nie czytała, z pewnością nie osądziłabym i pochwaliła Ciebie za nie chwalenie czegoś, co się dostało.
        Do twojej wiadomości szanuję innych recenzentów i czytam każdą recenzję.
        Podziękuje za odwiedzanie Twojego bloga, lubiłam go aż do tego momentu, kiedy osądziłaś mnie o nie czytanie twojej recenzji...
        Pozdrawiam.

        Usuń
      3. Ale to zwykła powieść, zawiera jedynie 8 obrazków, nie jest to komiks, więc nie można nazwać jej mangą.
        Nie zapraszam ponownie :)

        Usuń
    19. Jakoś do light novel jeszcze się nie przekonałam, pierwsza czeka w kolejce do przeczytania. A opis fabuły tej jakoś nie przekonuje. Może jednak jest w niej coś, czego nie dostrzegamy i dlatego nie rozumiemy jej popularności? :)

      OdpowiedzUsuń
    20. To kompletnie nie są moje klimaty, więc ciesze się, że Ci się podobała, ale ja spasuję ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Myślałam, że recenzja wystarczająco pokazuje to, jak książka mi się nie podobała.

        Usuń