Witaj w moich skromnych progach!
Jestem Kayla. Pewnie zastanawiasz się teraz, czym lub kim jestem. Może tolkienowskim elfem, czarodziejką wykreowaną przez Joanne Kathleen Rowling albo księżniczką ze zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (o tak! bardzo chciałabym być księżniczką!). Jestem jednak blogerką od przeszło dziesięciu lat. Studiuję, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce - choć od stosunkowo niedawna. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce, z których możecie spodziewać się tutaj relacji.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 6 sierpnia 2016

    U Pana Boga pod gruszą




    Gdy publikowałam na blogu zapowiedź książki Moniki Orłowskiej „U Pana Boga pod gruszą” nie dotarłam nawet do półmetka. Choć opis z tylnej okładki mocno zniechęcił mnie do przeczytania tej powieści, postanowiłam się z nią zmierzyć, skoro już trafiła w moje ręce. I nie żałuję. Choć nadal nie rozumiem, po co tak od razu odstraszać czytelnika.
    Każdy rozdział „U Pana Boga pod gruszą” poświęcony jest innemu bohaterowi.
    Najpierw poznajemy Tomasza, początkującego aktora, którego kariera dobiegła końca wraz z dniem, w którym spowodował tragiczny wypadek drogowy i został skazany na karę wieloletniego pozbawienia wolności. Po opuszczeniu więzienia trafia on do gospodarstwa agroturystycznego w Nowej Białej i przyjmuje tam posadę stolarza. Gospodarstwo to prowadzone jest przez Helenę, u której mieszka samotna matka Bożena wraz ze swoją córką Natalią z zespołem Downa. Pewnego dnia na majówkę do gospodyni przyjeżdżają pierwsi letnicy. Ryszard i Dagmara Wiśniewscy są małżeństwem, w którym nie dzieje się najlepiej. Mają córkę Nikolę, która szybko zaprzyjaźnia się z Natalką ku niezadowoleniu Dagmary. W dodatku Helena zauważa zgrzyty między małżonkami i dyskretnie stara się na nowo spleść łączące ich więzi.
    Po Wiśniewskich przychodzi pora na Krystynę, zwaną Kiką, która jest dobrą przyjaciółką Heleny z dawnych lat i znakomitym weterynarzem. Na stałe mieszka w Holandii, lecz w miarę możliwości stara się odwiedzać swoich dobrych znajomych w Polsce, by powspominać z nimi dawne czasy. W międzyczasie do Nowej Białej przyjeżdża niespodziewanie szkolna wycieczka z katolickiego liceum w Radomiu, której wyjazd na „zieloną szkołę” w Bieszczadach w ostatniej chwili został odwołany z powodu awarii w ośrodku, w którym uczniowie mieli się zatrzymać. Wśród nich jest Igor, chłopak, który odkrywa, że jest zupełnie inni niż jego rówieśnicy.
    Marian i Ada Pająkowie to rodzice małego Adrianka, który urodził się bez rąk. Matka postanowiła napisać książkę o niepełnosprawności swojego syna, by pomóc innym rodzicom, którzy tak jak niegdyś ona stoją przed trudną decyzją: zmierzyć się z niepełnosprawnością dziecka i pozwolić mu przyjść na świat, czy dokonać aborcji.
    Autorka poświęca też osobny rozdział Bożenie i Natalce, które czeka trudny okres w życiu związany ze śmiercią ojca Bożeny, Zbyszkowi, którego porzuciła narzeczona, a ostatni samej Helenie.
    Nie chcę zdradzać więcej o życiu bohaterów, ponieważ liczę na to, że książka zaskoczy Was tak samo jak mnie. Jeżeli mieliście jakieś wątpliwości, co do tej lektury, mam nadzieję, że uda mi się je rozwiać. Jestem nią po prostu oczarowana.
    Monika Orłowska stworzyła barwne postaci, z wyraźnie zarysowanym charakterem. Każdy zmaga się tu z innymi problemami i każdy próbuje rozwiązać je, sięgając po inne środki. Myślę, że największy udział ma tutaj Helena, która od razu zauważa, co w trawie piszczy i dla wszystkich pełni rolę terapeutki. Jest cudowną osobą, która od razu wzbudza sympatię czytelnika. Helena to silna kobieta, niezwykle zaradna, pokładająca swoje nadzieje w Bogu. Dla mnie sama jest takim bogiem.
    Książka napisana jest prostym, zrozumiałym językiem. To wbrew pozorom przyjemna lektura, która porusza tak trudną w obecnym świecie problematykę. „U Pana Boga pod gruszą” czyta się niezwykle szybko. Jest to historia, która potrafi poruszyć najbardziej zatwardziałe serca. A swoim tytułem nawiązuje do znanej filmowej trylogii Jacka Bromskiego. Cieszę się, że trafiła w moje ręce. 



    Ocena: ✭✭✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:
    http://www.replika.eu/

    28 komentarzy

    1. Recenzja bardzo fajna, ale odpuszczam. Nie jest to taka historia, którą lubię czytać.
      A tak poza tym, rozwaliłaś mnie w momencie, że nawet zacytuję, piersi letnicy... Nie żeby coś, ale mocna literówka. Sama robię błędy, ale ten już nawet moje przebija.
      Pozdrawiam,
      http://www.sekretny-trop.pl/
      http://www.strefa-aithneblair.pl/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A widzisz, to dlatego, że wróciłam o 7 do domu z imprezy i prawie wcale nie spałam. Przeczytałam 3 razy recenzję po napisaniu i nie zauważyłam. Już poprawione. Każdemu może się zdarzyć, w książkach też jest pełno literówek, a nie powinno ich tam być ;)

        Usuń
      2. No właśnie, każdemu się może zdarzyć, nie przesadzajmy ;) Zwłaszcza że przecież piękne słowo wyszło w rezultacie, a nie jakieś omyłkowe wulgarności :D

        Usuń
      3. Dziękuję, Ulu :) Poza tym nawet zespół o takiej nazwie istnieje!

        Usuń
    2. Jak przeczytałam tę recenzję, to wydaje mi się, że jest taki trochę chaos w bohaterach. Może dlatego, że jest w tej książce wiele wątków, a ja bardziej jestem przyzwyczajona do stanu rzeczy, kiedy tak naprawdę jest jeden wątek, no może dwa. Haha. Chociaż podoba mi się to, że każdy rozdział jest o kimś innym, bo no faktycznie, przez to nie da się pogubić w akcji, jeśli jest to wszystko sprawnie napisane.
      Pewnie i tak bym sięgnęła po tę książkę, jakbym gdzieś na nią trafiła (brak polskiej księgarni, to tak boli...) bo tytuł mnie jakoś zaciekawił. Skojarzył mi się z filmami "U Pana Boga w ogródku" i "U Pana Boga pod piecem". Aczkolwiek widzę, że koncepcja fabuły podobna jak w filmach. Polskie wsie coś w sobie mają.
      No dobra, trochę sobie poczekam na tę książkę. Ech.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Znalazłam gdzieś internetową polską księgarnię w UK, tylko link mi się zapodział, ale mogę poszukać :)

        Usuń
    3. Każdy z tych rozdziałów mocno mnie zainteresował. Chętnie przeczytam.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. I byłby dobrym materiałem na osobną książkę.

        Usuń
    4. Chyba jednak nie moja tematyka. Niby lubię obyczajówki, ale ta wydaje się dosyć chaotyczna, a przynajmniej uważam tak po Twojej recenzji.
      Pozdrawiam, Nat z natalie-and-books.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ciężko było napisać mi, o czym jest tak książka, bo jak sama zauważyłaś, jest w niej tyyyle wątków.

        Usuń
    5. Świetna recenzja, jednak co do książki - mam mieszane uczucia. Z jednej strony mogłabym sięgnąć, a z drugiej nie jestem do końca przekonana. Może kiedyś. ;)
      Pozdrawiam,
      A.

      http://chaosmysli.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    6. Chyba jednak sobie daruję. Trochę za dużo wątków i to dosyć ciężkich, więc nie wiem czy bym to udźwignęła. ;/
      Pozdrawiam ;)

      OdpowiedzUsuń
    7. hm nei wiem czy dla mnie by to było odpowiednie:D

      OdpowiedzUsuń
    8. Prześledziłam wszystkie komentarze i tak dla odmiany stwierdzę, że mnie zachęciłaś. Podoba mi się ta koncepcja z poświęceniem rozdziałów innym osobom, podoba mi się to, że łączy je miejsce akcji i osoba Pani Heleny. Zastanawia mnie tylko, czy bardzo tendencyjnie przedstawiony jest wątek Adrianka - czy jest czarno-biały, bardzo prokatolicki, czy dopuszcza jakieś szarości..
      Na książkę będę polować. ;)
      Ściskam!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Sama musisz się o tym przekonać. Powiem tylko, że dla mnie ten wątek był zdecydowanie zbyt krótki.

        Usuń
    9. Książka wydaje się dosyć kontrowersyjna, ale nie mówię jej "nie"..
      Nie jestem wymagającym czytelnikiem, więc mogłabym mi się spodobać ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Kontrowersyjna to ona nie jest ani trochę :D

        Usuń
    10. Opis jest intrygujący, więc będę miała tę pozycję na uwadze :)
      W szczególności ciekawi mnie postać Heleny :)

      OdpowiedzUsuń
    11. Zbyt... obyczajowa jak dla mnie. ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie da się ukryć, że taka właśnie jest.

        Usuń
    12. Przyznam, że zaciekawiła mnie ta książka i to bardzo. Zapisuję sobie ten tytuł.

      OdpowiedzUsuń
    13. Nigdy o niej nie słyszałam, ale po takiej recenzji na pewno się skuszę :)

      OdpowiedzUsuń