Witaj w moich skromnych progach!
Jestem Kayla. Pewnie zastanawiasz się teraz, czym lub kim jestem. Może tolkienowskim elfem, czarodziejką wykreowaną przez Joanne Kathleen Rowling albo księżniczką ze zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (o tak! bardzo chciałabym być księżniczką!). Jestem jednak blogerką od przeszło dziesięciu lat. Studiuję, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce - choć od stosunkowo niedawna. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce, z których możecie spodziewać się tutaj relacji.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 8 sierpnia 2016

    Sny Morfeusza




    K. N. Haner jest młodą polską autorką, która wydaje swoje książki pod pseudonimem. Zadebiutowała w ubiegłym roku powieścią „Na szczycie”, która została dobrze przyjęta przez czytelniczki literatury kobiecej. W tym roku ma zostać wydana druga część serii „Miłość w rytmie rocka” i jak nie trudno się domyślić, jestem ogromnie zaciekawiona tą propozycją wydawniczą ze względu na jej tytuł. Miałam kiedyś okazję przeczytać fragmenty erotycznej powieści Olivii Cunning „Za sceną” i bardzo spodobała mi się fabuła.
    „Sny Morfeusza” są pierwszym tomem cyklu „Mafijna miłość” i oczywiście pierwszą książką tej autorki, jaka wpadła w moje ręce.
    Spodziewałam się historii przypominającej nieszczęsne i osławione „50 twarzy Greya”, na szczęście K. N. Haner postanowiła oszczędzić swoim czytelniczkom takich bolesnych przeżyć, choć nie ukrywam, że w „Snach Morfeusza” pojawiły się znane z tamtej powieści schematy. Jeśli liczycie na Koszmary Morfeusza, to niestety muszę Was zmartwić. To wcale nie taka zła lektura!
    Cassandra Givens po opuszczeniu rodzinnego domu w Toronto i wyprowadzce do Miami, chce zacząć nowe samodzielne życie. Stara się o pracę w firmie zajmującej się projektowaniem wnętrz, której szefem jest Adam McKey. Niestety rozmowa kwalifikacyjna nie przebiega dla dziewczyny pomyślnie. Załamana Cassandra wybiera się więc z kuzynką i przyjaciółmi do drogiej restauracji na kolację,  aby poprawić sobie nastrój, jednak i to spotkanie okazuje się kompletną katastrofą. Po ostrej wymianie zdań z Xavierem wybiega z luksusowego lokalu na ulice Miami i spotyka tam Tommy’ego, chłopaka, który zabiera ją do nocnego klubu różniącego się od wszystkich innych, w których miała okazję się bawić. Ta noc odmieni całkowicie jej życie za sprawą tajemniczego Morfeusza – mężczyzny w masce, z którym Cassandra postanowi spędzić noc i który okaże się jej przyszłym szefem.
    Cassandra to młoda dziewczyna, dopiero co po studiach, która marzy o karierze w swojej branży. Nie będę oceniała jej postępowania, ale sypianie z każdym facetem, jaki się tylko nawinie, moim zdaniem świadczy o totalnym braku szacunku do siebie i swojego ciała. Ale mało takich znamy? W dodatku dziewczyna jest niezwykle naiwna i niestabilna emocjonalnie. Raz jest wściekła i ma ochotę rozszarpać faceta, z którym sypia i w którym jest szalenie zakochana, ale gdy ten się do niej zbliży i zacznie się do niej mizdrzyć, momentalnie przechodzi jej cała złość i od razu mu ulega, spełniając każdą jego seksualną zachciankę. Dla mnie to naprawdę dziwne i niezrozumiałe zachowanie. Ale skoro lubi być męską zabawką, kto jej zabroni? W pewnych chwilach Cass była zbyt dziecinna. Wiem, że każdy z nas ma w sobie coś z dziecka, ale chyba nikt w wieku dwudziestukilku lat nie kaprysi jak pięciolatka. Nie jest postacią, którą mogłabym polubić.
    To samo dotyczy Adama McKey’a, który bardzo przypomina mi Greya. Stanowczy, agresywny,  pan i władca, który traktuje kobiety jak zabawki. Jest niezwykle pewny siebie i święcie przekonany, że może mieć każdą. Co najgorsze kobiety lubią takich efekciarzy, co to mieszkają w wielkich willach, wożą się luksusowymi samochodami i mają sześć zer na koncie. Co z tego, że są aroganckimi gburami. Adam, czy może Morfeusz (choć tylko w klubie skryty za maską), nie zawsze panuje nad swoimi negatywnymi emocjami i potrafi być nieprzyjemny w stosunkach z kobietami. Cassandra ma okazję się o tym przekonać i to nie jeden raz, a jednak ciągle tkwi u jego boku, wierząc, że McKey się zmieni. Nadzieja matką głupich. Nie chcę przedstawić Adama jako demona seksu w ludzkiej skórze. Ten mężczyzna potrafi być namiętny, delikatny i opiekuńczy, jeśli tylko zechce. Szkoda tylko, że tak rzadko chce.
    Do gustu najbardziej przypadł mi Tommy. To pozytywnie zakręcony chłopak, który rzuca studia i pracę, gdy dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory. Chciałby od Cassandry czegoś więcej niż przyjaźni, ale nie może na to liczyć, ponieważ Cass woli niegrzecznych chłopców, którzy potrafią ją zdominować. Tommy ze swoim przyjaznym usposobieniem nie mógłby być w łóżku takim ogierem (choć mam ochotę napisać, że „ogrem”) jak Adam. A szkoda, bo moim zdaniem ma dziewczynie do zaoferowania dużo więcej niż McKey.  
    Choć bohaterowie są skrajnie różni, wyraźnie skontrastowani, to jednak przypominają mi postaci z innych książek z tego gatunku. Mimo to jestem pozytywnie zaskoczona fabułą „Snów Morfeusza”, która jest pełna intryg i porusza wiele problemów. Obok wątku erotycznego, znajdziemy też ten dotyczący choroby Toma, czy mafii, w której działalność prawdopodobnie zamieszany jest Adam. Książka napisana jest z ogromną dozą humoru, gratuluję autorce pomysłu na stworzenie wielu tak zabawnych sytuacji czy samych dialogów, dzięki którym lektura tej gorącej powieści jest lekka i przyjemna.
    Jeżeli szukacie książki, która pobudzi Wasze najskrytsze fantazje, „Sny Morfeusza” będą doskonałym wyborem. Gwarantuję Wam, że przeczytacie ją od deski do deski i to jednym tchem, bo historia jest niesamowicie wciągająca. Dziewczyny, będzie gorąco! 


    Ocena: ✭✭✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję księgarni internetowej:


    http://septem.pl

    32 komentarze

    1. Od początku skojarzyło mi się z Greyem i chociaż wspomniałaś, że powieść się różni, to jednak te wątki erotyczne zdecydowanie nie dla mnie - nie lubię tego typu książek. I mam już dosyć bohaterów takich jak Adam. ;/
      Pozdrawiam,
      Amanda Says

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja też za takimi nie przepadam, ale po Morfeuszu chyba zmienię zdanie.

        Usuń
    2. Wszystko, co trąci Grayem, odpycha mnie. Tak, jak czytelniczka wyżej, dostrzegłam zaskakująco dużo podobieństw. W ogóle takie historie - choćby w lepszym wydaniu - w ogóle do mnie nie przemawiają. Tym razem podziękuję :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie wszystkie erotyki to od razu Grey ;)

        Usuń
    3. Już sama okładka sprawia, że mam ochotę zrobić z książki podpałkę do pieca. A główną bohaterkę chyba bym zamordowała.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Co złego jest w tej okładce, która bardziej pasuje do kryminału czy thrillera? :D

        Usuń
    4. Czytałam "Za sceną"
      I powiem Ci, że książka nawet ciekawa... pierwsze trzy rozdziały bohaterowie nie robią nic innego tylko... no właśnie. Haha. Chociaż raziło mnie to, że rzecz dzieje się w czasach współczesnych, a zespół i fanki są przedstawione tak jakby to było wyrwane z lat osiemdziesiątych. Mnie się to nie podobało.

      A "Sny Morfeusza" jakoś mnie nie przekonują. Jednak nie lubię takiej literatury. Aczkolwiek, trzeba poszerzać horyzonty.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja też czytałam "Za sceną", ale nie całą. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się ją gdzieś dorwać w wersji papierowej.

        Usuń
    5. Ogrem - padłam :D
      Skoro nie są to koszmary Morfeusza, może kiedyś przeczytam. Jednak ona i on to już nieco organy schemat. Ten przebogaty Pan i władca raczej nie zaskoczy. Jednak gdyby wpadła mi w ręce to nie odmówie ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Shrek był milszym ogrem niż Adam... ;)

        Usuń
    6. Nie cierpię książek greyopodobnych, jednak tu wątek chorego chłopca przemawia na korzyść powieści.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No chłopcem to on był kiedyś, 20latek to już stary chłop :D

        Usuń
    7. ahhh my płeć piękna i nasze nastroje rozmaite

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Rozumiem mieć okres, ale nikt nie ma okresu całe życie :D

        Usuń
    8. Własnie ostatnio przymieżałam się do kupna tej ksiazki bo bardzo mi się spodobała trylogia EL James ( o ile dobrze napisałam) I ta recenzja jeszcze bardziej mnie zachęciłas :D
      Może wzajemna obserwacja?

      Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

      OdpowiedzUsuń
    9. Bardzo dobra historia. Mnie do siebie przekonała ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mnie również, jestem ciekawa dalszej części.

        Usuń
    10. No to jestem zaciekawiona, gdyby wpadła w moje ręce na pewno bym przeczytała ;> Zwłaszcza, że nie chodzi głównie o erotykę, ale o coś więcej.
      Pozdrawiam Cię ciepło!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak, fabuła nie kręci się jedynie wokół seksu. Jest tam kilka ciekawych wątków.

        Usuń
    11. O, nie słyszałam nigdy ani o tej książce, ani o samej autorce. Jeszcze do niedawna podeszłabym do "Snów Morfeusza" z dużą rezerwą (też nie mam zbyt przyjemnych wspomnień po Greyu), ale jakiś czas temu odkryłam, że współczesne erotyki mogą być całkiem fajne i warto dać im szansę. Pozycja recenzowana przez Ciebie faktycznie brzmi baaardzo schematycznie, jednak myślę, że chętnie bym po nią sięgnęła. Lubię poznawać polskie autorki i jestem zwyczajnie ciekawa, co znajdę pod tym interesującym tytułem :)
      Pozdrawiam,
      rude-pioro.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To naprawdę nie jest zła książka, czytałam dużo gorsze od niej.

        Usuń
    12. Super blog😉 zapraszam do mnie historianiespelnionychmarzen.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    13. Książkę czytałam i zgadzam się z Twoją opinią. Według mnie to najlepszy, polski erotyk. Widać, że autorka ma potencjał i z chęcią sięgnę po jej kolejne powieści.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Polskich erotyków nie czytałam, to mój pierwszy. Ale nie jest zły.

        Usuń
    14. Niestety o tej książce czytałam już tyle złego...Generalnie autorka dostała wiadro pomyj na głowę.
      Polskie erotyki eh...Nie przepadam generalnie za polskimi pisarzami, a polska literatura erotyczna? Nie wierzę jakoś aby było to zbytnio oryginalne.
      Właśnie w jednym z konkursów na fb wygrałam książkę "Na szczycie" więc będę miała okazję sama się przekonać :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie wiem, jak poprzednia jej książka, ale ta nie była zła. Jeśli ktoś nie lubi erotyków i czyta je tylko po to, żeby wylewać wiadro pomyj na autorów, to lepiej żeby nie czytał ich wcale.

        Usuń
    15. Dziękuję za recenzję i tyle miłych słów. Uwagi biorę do serca :) Pozdrawiam!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mnie było miło przeczytać tę książkę.
        Również pozdrawiam.

        Usuń
    16. Czytałam i zgadzam się co do opinii. Wszyscy tak narzekają, a ta książka wcale nie jest taka zła. Wiadomo, nie będzie to literatura z górnej półki, ale naprawdę wciąga :D
      A wiesz może kiedy ukaże się kolejna część? Bo jakoś nie mogę natrafić na takie informacje w internecie.
      Pozdrawiam,
      Martyna

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Premiera kolejnej części "Koszmar Morfeusza" ma być już 7 lutego, więc już niedługo. Zgadzam się z Tobą. Książka nie jest taka zła jak mówią. Fabuła już troszkę oklepana, ale są momenty, które potrafią zaskoczyć jak i porządnie rozbawić. Tak więc jestem ciekawa, co Autorce tym razem przyszło napisać :)

        Usuń