Witaj w moich skromnych progach!
Jestem Kayla. Pewnie zastanawiasz się teraz, czym lub kim jestem. Może tolkienowskim elfem, czarodziejką wykreowaną przez Joanne Kathleen Rowling albo księżniczką ze zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (o tak! bardzo chciałabym być księżniczką!). Jestem jednak blogerką od przeszło dziesięciu lat. Studiuję, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce - choć od stosunkowo niedawna. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce, z których możecie spodziewać się tutaj relacji.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 27 lutego 2016

    Dziewczyna, którą kochały pioruny





    Jeżeli lubicie książki z gatunku science fiction nawiązujące do dystopii, to „Dziewczyna, którą kochały pioruny” Jennifer Bosworth powinna trafić w Wasze ręce.
    Los Angeles zostaje zniszczone przez trzęsienie ziemi wywołane potężną burzą. Ludzie, którzy przetrwali kataklizm, lecz utracili dach nad głową, cierpią z powodu głodu i chorób, gromadzą się na plaży, znajdując schronienie w namiotowiskach. Tam swój namiot ma też Prorok, który przepowiada koniec świata. Tylko nieliczni mają na tyle szczęścia, by ich domy nie zamieniły się w ruinę. Wśród nich znajduje się Mia.

    Osiemnastolatka wraz ze swoim młodszym bratem postanawia wrócić po katastrofie do szkoły, gdzie rozdawane są racje żywnościowe. W mieście bardzo trudno zdobyć podstawowe produkty spożywcze, nie mówiąc o lekarstwach. Wśród uczniów spotyka Jeremiego, tajemniczego chłopaka, a także Tropicieli. Kim są nowo poznani ludzie i jak potoczą się losy głównej bohaterki? Czy wygłaszane proroctwa okażą się prawdą?
    Bohaterka obdarzona jest niezwykłym darem. A może wcale nie takim niezwykłym, bo media podają, że rekordzistę piorun trafił aż siedem razy. Tak, niektórzy ludzie przyciągają błyskawice jak magnes. Wśród nich jest i Mia, która wręcz uwielbia, gdy jej ciało przeszywa piorun, zostawiając na nim liczne czerwone blizny, które dziewczyna musi ukrywać pod grubą warstwą ciemnych ubrań. W dodatku przeszłość stawia ją raczej w złym świetle. O, taka niby bogu ducha winna istota, która jednak ma coś za uszami.  
    Zaś wspomniany wyżej Jeremy to człowiek zagadka, którego udało mi się rozgryźć dopiero przy końcu powieści. Mimo wszystko to szara papierowa postać niczym tani papier toaletowy.
    Autorka bardzo dobrze oddała obraz upadającej cywilizacji. Miasto po dramatycznej katastrofie zostało ukazane w przekonujący sposób.  Jest jedno „ale”. Nasza bohaterka musiała urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą, inaczej nie jestem w stanie wytłumaczyć tego, że jej dom jako jeden z nielicznych nie rozpadł się jak domek z kart, a w dodatku ocalały jej samochody (zastanawiam się, skąd brała benzynę) i sprzęty domowe. Bez problemu może oglądać kablówkę, w której swoją audycję nadaje Prorok, ma nawet dostęp do internetu, który działa częściej niż ten mój w akademiku.
    Książkę przeczytałam bardzo szybko i z uśmiechem na twarzy, a to za sprawą zrozumiałego języka, niczym niewyróżniającego się stylu i prostej narracji, co sprawia, że przez tę opowieść nietrudno jest przebrnąć. Na uwagę zasługują opisy uczuć, które towarzyszą bohaterce, gdy przez jej ciało przepływa energia elektryczna. Wielość wątków podnosi wartość powieści, ale ten miłosny autorka mogła sobie darować. Zbyt cukierkowo. Polecam, jeśli macie ochotę na niezobowiązującą lekturę. 


    Ocena: ✭✭✭✭✭✭✭✭✭✭



    22 komentarze

    1. Dawno temu miałam okazję przeczytać tę książkę i była ok, nie wyróżniała się niczym szczególnym :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Spodziewałam się po niej czegoś więcej.

        Usuń
    2. Wygląda na to, że minusów jest więcej niż plusów, więc daruję sobie lekturę. Szkoda, że nie wyjaśniono jakim cudem główna bohaterka miała dostęp do wszystkich dóbr skoro wokół wszystko zostało zniszczone. Nie pociąga mnie też cukierkowy wątek romantyczny.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jest tam tyle wątków, których nie jestem w stanie zrozumieć, że aż sama jestem w szoku :D

        Usuń
    3. Brzmi całkiem ciekawie. Postaram się o niej pamiętać i mieć ją na uwadze przy kolejnych książkowych szaleństwach. :)

      OdpowiedzUsuń
    4. Rzadko sięgam po dystopie, chociaż do tej pory trafiałam bardzo dobrze - po prostu dawkuję je sobie. Ta akurat mnie nie przekonuje, więc w tym przypadku odpuszczę sobie.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jeśli znajdę coś lepszego, na pewno o tym napiszę.

        Usuń
    5. Kiedyś mogłam cały czas czytać dystopie itd. Ale słyszałam, że ta książka to jedna wielka katastrofa, więc jej podziękowałam. Kto wie, może jednak się do niej przekonam i przeczytam, bo pomysł wydaje się bardzo ciekawy.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pomysł jest niezły, ale autorka nie umiała go poprawnie przelać na papier.

        Usuń
    6. Lektura cokolwiek... osobliwa ;) Być może przeczytam, chociaż na razie nie leży w kategorii pierwszej potrzeby. Ale dodaje na listę (niekończącą się...)
      PS Śliczny blog :) Korzystałaś z jakichś szablonów?
      Pozdrawiam
      Paulinka z
      http://ksiegoteka.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Od lat sama zajmuję się tworzeniem szablonów na bloga. Ten nie jest doskonały, bo mam małe problemy z czcionką, nie potrafię tego naprawić, więc pewnie wkrótce zawita tu nowa szata graficzna.

        Usuń
    7. A ja wielokrotnie zastanawiałam się nad zakupem tej książki, jednak mój gust był nieco inny niż aktualnie :) mimo wszystko, myślę, że się skuszę. Zagadkowy Jeremy kusi :)

      pozdrawiam,
      http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jeremy, tak, tylko on jest wart sięgnięcia po tę książkę.

        Usuń
    8. Jakoś nigdy szczególnie mnie do niej nie ciągnęło. Za dużo takich niezobowiązujących lektur mam na półce żeby dokupować kolejne :-)
      Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
    9. Czytałam i muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś więcej. Jednak nie żałuję, bo książka była lekka i przyjemna, więc szybko się czytało. Czasami warto takie przeczytać ;)
      Odbiegając od tematu: cudowny szablon!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Zgodzę się z tym, że czytało się ją szybko.
        Dziękuję :)

        Usuń
    10. O kurczę, faktycznie trochę za cukierkowo i pozbawione logiki. Zdecydowanie wystarczy mi "Tu i teraz" z naiwnymi zagraniami autorki, drugi raz się na taką historię nie nabiorę. ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Szkoda pieniędzy na taką książkę.

        Usuń