Witaj w moich skromnych progach!
Jestem Kayla. Pewnie zastanawiasz się teraz, czym lub kim jestem. Może tolkienowskim elfem, czarodziejką wykreowaną przez Joanne Kathleen Rowling albo księżniczką ze zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (o tak! bardzo chciałabym być księżniczką!). Jestem jednak blogerką od przeszło dziesięciu lat. Studiuję, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce - choć od stosunkowo niedawna. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce, z których możecie spodziewać się tutaj relacji.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 24 marca 2016

    Córka ognia i krwi





    Kupowanie książki tylko dlatego, że ma ładną okładkę, a w dodatku jest z gatunku, który preferuję, okazuje się często katastrofą. Tak było w przypadku „Córki ognia i krwi”, której autorką jest szesnastoletnia Ulexia Faust. Swoją drogą całkiem fajny pseudonim artystyczny, szkoda tylko, że kojarzy mi się z Luxurią Astaroth znaną z ubijania masła w teledysku Donatana. Powieść została wydana dwa lata temu, nietrudno policzyć, że autorka napisała ją w gimnazjum.

    W sierocińcu św. Hildegardy na Wyspie Księżniczki Kamili wychowuje się dziewczynka o włosach czerwonych jak krew. Nina, bo tak ma na imię, nie zna swojego nazwiska ani nie zna swojej przeszłości. Opiekunowie pamiętają jednak dzień, w którym została porzucona jako niemowlę na schodach przytułku przez tajemniczą istotę. Nina nie jest dzieckiem lubianym przez rówieśników i wychowawców. Ma tylko jedną przyjaciółkę Angelikę, która w pełni akceptuje odmienność czerwonowłosej dziewczynki. Gdy bohaterka książki kończy trzynaście lat, w jej życiu zaczynają mieć miejsce niezrozumiałe dla niej rzeczy.  Jaką tajemnicę skrywa w sobie Nina?
    Od pierwszych stron da się wyczuć, że książka została napisana przez osobę, która nie ma doświadczenia w pisaniu. Im dalej w las, tym więcej drzew. Nietrudno się domyślić, że im dalej brniemy w fabułę, tym więcej przeciętnych elementów znajdujemy.
    Główna bohaterka z początku wydaje się ciekawa, kiedy jednak opuszcza sierociniec, staje się bezbarwna, po prostu nijaka. Autorka za dużo uwagi poświęca problemowi gnębienia dziewczynki w sierocińcu. Jedna z opiekunek wyjątkowo dokuczała swojej wychowance, krytykując ją na każdym kroku i buntując innych nauczycieli przeciwko niej. Dlaczego? Bo takie jest widzimisię Matyldy. Czytając książkę, miałam wrażenie, że cały świat jest przeciwko Ninie. Biedna, mała, wrażliwa i nieszczęśliwa sierotka, od której każdy stroni jak od ognia. Może to wina tych czerwonych włosów?
    Angelika zaś jest niczym anioł, wzór cnót wszelakich, ideał i autorytet do naśladowania, który jednak dało się zmanipulować w trymiga. Głupiutka i naiwna z niej osóbka.
    Książka liczy sobie wielu bohaterów, o których niczego się nie dowiadujemy. Nietrudno jest się pogubić, kto jaką rolę odgrywa, szczególnie jeśli z niewyjaśnionych przyczyn znika z kart powieści i pojawia się za kilkadziesiąt stron. Może to urok magii, którą przepełniona jest cała historia.
    Fantastyczny świat nie został przedstawiony w sposób, który wzbudziłby mój podziw. Czarodzieje, wampiry, latające miotły i demony. Zdecydowanie wolna amerykanka. Miałam okropny mętlik w głowie, kiedy akcja toczyła się zbyt szybko, zmuszając mnie do powtórnego czytania danego fragmentu. Oczywiście po ponownym przeczytaniu nadal czułam się jak w domu wariatów, gdyż zupełnie nic mi się nie rozjaśniło.
    Zakończenie książki pozostawia czytelnikowi wiele pytań bez odpowiedzi, toteż zastanawiam się, czy ukaże się kiedyś kolejna część tej opowieści.
    Spodziewałam się po autorce lepszej historii, mimo jej młodego wieku. Powieść bardzo mnie zawiodła, nie podobała mi się i nie poleciłabym jej nikomu. Wciąż jednak mam nadzieję, że Ulexia Faust dopracuje z czasem swój warsztat i jako dojrzała kobieta wyda książkę, która zwali mnie z nóg. Debiut nie był udany, ale dziewczyna ma jeszcze szansę pokazać, na co naprawdę ją stać. Liczę, że nie zmarnuje tego. 


    Ocena: ✭✭✭✭✭✭✭✭✭


    20 komentarzy

    1. Chyba lepiej byłoby, gdyby ta książka się nie ukazała. Może za parę lat autorka nabrałaby wprawy w pisaniu i dopracowałaby tę historię, a tak, można się tylko zrazić.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mimo wszystko z chęcią sięgnęłabym po kolejną jej książkę.

        Usuń
    2. Szkoda, że "Córka ognia i krwi" Cię zawiodła. Początkowo sądziłam, że będzie to pozycja godna uwagi, a tu taki klops :/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Hej, może akurat Tobie przypadnie do gustu.

        Usuń
    3. Patrząc na okładkę na zdjęciu to też pewnie bym się pokusiła o zakup. XD I intresujący tytuł. Pewnie postąpiłabym jak Ty.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A potem też byś się zawiodła. :<

        Usuń
    4. Czytałam ją i nie dotrwałam nawet do połowy! Dla mnie historia całkiem nudna i bez sensu :(


      Pozdrawiam,
      http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/03/raven.html

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Czemu ja nie wpadam na to, żeby ją rzucić...

        Usuń
    5. Jeszcze nie znam ;/ Mimo wszystko nie jestem pewna tej historii.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Lepiej, żeby pozostała niepoznana.

        Usuń
    6. Cóż poradzić skoro okładki tak kuszą :-) sama nie raz się na to złapałam dzięki za ostrzeżenie będę omijać ta książkę szerokim łukiem :-)
      Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ale przyznaj. Ładna ta okładka jest.

        Usuń
    7. Też często kupuję książki ze względu na ładną i interesującą okładkę. A potem dość często okazuje się, że zawartość już nie jest tak fascynująca :))
      Pozdrawiam.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A więc nie tylko ja mam takie bolesne doświadczenia.

        Usuń
    8. Nawet gdyby była arcydziełem pewnie i tak bym się na nią nie skusiła, bo nie jestem fanką tego typu książek. Szkoda, że to zmarnowany czas i pieniądze, zawsze mi smutno, kiedy sobie uświadamiam, że mogłam kupić coś lepszego...

      www.maialis.pl

      OdpowiedzUsuń
    9. Ciekawy blog. Uwielbiam czytać książki , a tu mogę się dużo dowiedzieć przed kupnem.

      MÓJ BLOG KLIK.>

      OdpowiedzUsuń