Kilka słów o mnie
Bloguję od 2005 roku. Jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Pracuję w jednej z państwowych instytucji publicznoprawnych, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce. Można znaleźć mnie na Pyrkonie, raz w cosplay'u, raz bez.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 28 czerwca 2019

    Pogięte bajki. Spokój grabarza


    Marcin Pełka jest lekarzem, specjalistą dermatologii i wenerologii, doktorem nauk medycznych. Literaturą fantastyczno-naukową interesuje się od czasów szkoły podstawowej. Kiedy zainteresowanie zmieniło się w prawdziwą pasję, postanowił sam zacząć pisać. Lubi krótkie, zabawne opowiadania i sam takie tworzy. W wolnych chwilach wędkuje.
    Nakładem wydawnictwa Novae Res wydał już pięć książek, szósta pojawi się w sprzedaży niebawem i jest kontynuacją zbioru opowiadań „Pogięte bajki”. Pierwszej części niestety nie miałam okazji zrecenzować. Udało mi się jednak przedpremierowo przeczytać „Pogięte bajki. Spokój grabarza”. Napiszę kilka słów o każdym z opowiadań, starając się uniknąć spoilerów.

    Jako pierwsza w zbiorze opowiadań pojawia się bajka o kocie Filemonie. Oglądałam całą serię w dzieciństwie na kasecie VHS i wprost uwielbiałam przygody obu kotów. Kiedy czytałam dialogi Filemona i Bonifacego, gdzieś tam z tyłu głowy słyszałam ich głosy. Babcia i Dziadek okazali się całkiem zaradną parką, która w nielegalny sposób dorabia sobie do głodowej emerytury.  Autor popełnił jednak mały błąd, którego nie mogę mu wybaczyć. Wyraźnie napisał, że Babcia i Dziadek pracowali całe życie na roli, więc ich emerytura pochodzi z KRUS, który prowadzi ubezpieczenia emerytalno-rentowe, wypadkowe, chorobowe i macierzyńskie dla rolników. ZUS  w tym przypadku to całkiem inny twór. Takie niedopatrzenie niestety nie mogło ujść mojej uwadze. 

    Następna historia opowiada o pierwszym spotkaniu Adama i Ewy. Oczywiście odbiega od znanej nam wszystkim biblijnej wersji. Marcin Pełka podszedł jednak do tematu z należytym szacunkiem i napisał dość poważną, ale i wzruszającą opowiastkę, której akcja toczy się nie tylko na Ziemi w jednym ze szpitali, ale również w niezbadanej dotąd galaktyce. 

    Przyszła pora na kolejną bajkę, którą oglądałam z ogromną ciekawością na starym odtwarzaczu video. Kto nie pamięta naszego przyjaciela z Czech – Krecika? Tym razem zwierzak zmierzy się ze Zdenkiem Procházką. Na należącej do niego łące wykopał mnóstwo podziemnych korytarzy i kopczyków, które to właściciel postanowił zrównać z ziemią i przegonić małego szkodnika ze swojej działki. Krecik to jednak stary cwaniak i załatwi Zdenka jego własną bronią. Będzie niezłe widowisko! 

    Myślicie, że spotkanie Supermana z Iron Manem jest możliwe? U Marcina Pełki nie ma rzeczy niemożliwych! Superbohaterowie DC Comics zjednoczą się z bohaterami komiksów Marvela na zjeździe Stowarzyszenia Manów, które założył i któremu przewodniczy sam Frankenstein. 

    „Masza i Niedźwiedź” to bajka, o której sporo słyszałam, ale oglądałam ją może jeden raz. Wielu świeżo upieczonych rodziców z pewnością już się z nią zetknęło albo dopiero zetknie. Możecie odetchnąć z ulgą, tylko w „Pogiętych bajkach” Masza to nieposkromiona, kilkuletnia dziewczynka, która eksperymentuje ze substancjami psychoaktywnymi i alkoholem. Kiedy lekarz diagnozuje u niej ADHD, ta twierdzi, że ma AC DC i zaczyna szaleć, śpiewając ich popularny numer. To opowiadanie jest ukryte, nie pojawia się nawet w spisie treści, a może po prostu jest to błąd wydawcy, któremu umknęła „Pasja” – książka jest wciąż przed korektą.

    Tajemniczy tytuł kolejnej historii „My liwy” okazał się po prostu błędnie napisany. Chodziło o „Myśliwego”, a „ś” pewnie pożarły głodne wilki. Mam nadzieję, że w wersji ostatecznej poprawione zostaną wszystkie błędy. Lubię mieć do czynienia z książką idealną. Ta bajka nie kojarzyła mi się z żadną, którą bym znała. Przybysz z obcej planety, polujący to na ludzi, to na psy. Dopiero na samym końcu dowiedziałam się, na kogo tak naprawdę polował Hergir i wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. 

    Jak się okazało, czcionka, którą wybrano do napisania tytułów opowiadań nie posiada polskich znaków, więc pustych miejsc w wyrazach, w których powinny pojawić się litery diakrytyczne (ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż), było znacznie więcej. „Pat i kot, kot i Pat, Pat i kot – przyjaciele od lat!” Pamiętacie tę piosenkę? Bohaterem kolejnego opowiadania jest listonosz Pat, który zmęczony rozwożeniem listów po Bajkowie zamieszkiwanym między innymi przez Boba Budowniczego i Strażaka Sama, załamany niepowodzeniami w życiu prywatnym i miłości, planuje popełnić samobójstwo. Nie wie, jednak, jaki sposób wybrać, ponieważ  każdy, który przychodzi mu do głowy okazuje się do bani. 

    Kolejna historia jest nawiązaniem do znanej legendy o polskiej księżniczce, córce Kraka. Przed jakim wyborem stanie młoda Bronowicka? Nie wszystko jest takie oczywiste, jakby się wydawało.
    „Pszczółka Maja” to pierwsze anime, jakie w życiu widziałam. Składa się z dwóch serii po 52 odcinki. Serial ten oparty został na książce niemieckiego pisarza Waldemara Bonselsa, „Pszczółka Maja i jej przygody” wydanej po raz pierwszy w 1912 roku. Historia o pszczółce w nowej odsłonie? Czemu nie. Maja wykreowana przez Marcina Pełkę to furiatka z permanentnym fochem, w dodatku typowa stereotypowa kobieta, która najwyraźniej cierpi na przewlekły PMS (przed, po i w trakcie okresu). Biedny Gucio, który musi znosić ją każdego dnia. 

    Opowiadanie „Ranking” całkiem mnie zaskoczyło. Spodziewałam się zupełnie innego nawiązania do popkultury. Bohater ma na imię James i potrafi się teleportować. Dość magiczna umiejętność, prawda? Nic więcej Wam nie napiszę, bo boję się, że otrę się o spoiler. 

    Bardzo spodobała mi się historia o bogach pięciu żywiołów: Morza, Wiatru, Ziemi, Ognia i Mrozu. Choć nie tak zabawna jak poprzednie ani nie tak poważna jak ta o Adamie i Ewie, to po prostu przepiękna. Przyjemnie czytało mi się ten krótki fragment. 

    Skoro pojawiły się moje dwie ulubione bajki z kaset VHS, to liczyłam na kolejną. I doczekałam się nawiązania do „Sąsiadów”, kultowego czechosłowackiego, a od 1993 roku czeskiego lalkowego serialu animowanego, który opowiada o perypetiach dwóch nieudolnych majsterkowiczów. Pat i Mat również tym razem biorą się za remont, a w ramach podziękowań za sąsiedzką pomoc najlepiej jest razem się napić. Sąsiedzi co jedno naprawią, to drugie spartaczą, a wypity alkohol na pewno nie jest ich sprzymierzeńcem. 

    Kto nie zna baśni o Kopciuszku? Autor „Pogiętych bajek” przedstawia dziewczynę w zupełnie innym świetle niż Charles Perrault lub bracia Grimm. Właśnie takiej akcji, jak ta, która miała miejsce w opowiadaniu „Piękna nieznajoma”, dotąd mi brakowało. 

    Kolejna opowiastka raczej nie jest związana z żadną bajką, baśnią ani legendą, a z pewną ludzką dolegliwością. Przedstawia niezwykły świat i jego mieszkańców, ale gdzie on się znajduje i kto w nim mieszka niech pozostanie tajemnicą, którą sami odkryjecie. 

    Bob Budowniczy ponownie wraca. Tym razem zobrazuje nam problemy, na jakie natknął się podczas budowy autostrady nieopodal polskiej wsi Bździszewo. Nie ma jednak takich przeszkód, których Bob by nie pokonał. Przykładem jest konflikt z ekologami, który nasz budowniczy rozwiązał po mistrzowsku. 

    Historia największego i najpopularniejszego cyrku w galaktyce o nazwie Złota Obręcz wydała mi się czymś zupełnie nowym. Nie potrafię go z niczym skojarzyć, ale może ma swój pierwowzór. Jeśli wiecie jaki, dajcie znać w komentarzach. 

    Kolejne opowiadanie też wydaje mi się w całości autorskim pomysłem Marcina Pełki, a dotyczy ono potomka Badaczy Przestworzy i Ras, który zajmuje się badaniem człowieka pod wieloma względami zarówno fizycznymi i psychicznymi. Możemy dowiedzieć się, co sądzą o nas zupełnie inne, pewnie kompletnie nieznane na gatunki stworzeń. 

    Jeśli chcecie wiedzieć, jak potoczyło się życie rozbójnika z Żacholeckiego Lasu, koniecznie musicie przeczytać opowiadanie „Rum”. Rumcajs to postać literacka, tytułowy bohater cyklu powieści Václava Čtvrtka, choć w Polsce na pewno bardziej znany z czechosłowackiego serialu animowanego dla dzieci. Jego wrogiem był Książę Pan i Księżna Pani, tym razem również rozbójnik wda się w konflikt z dwójką przeciwników. 

    Niezwykle romantyczna historia Michała została przedstawiona w kolejnym opowiadaniu. W baśni o Aladynie Dżinn jest duchem, który zamieszkuje lampę. Jest też bohaterem filmu Disneya. Michał nie ma magicznej lampy, spotyka Dżinna w całkiem zaskakującej sytuacji, która mogłaby przydarzyć się każdemu z nas. 

    Tytułowa opowieść „Spokój grabarza” to czwarta bajka z mojej kolekcji VHSów, czyli „Wilk i Zając”. Wilk to czarny charakter, który w każdym odcinku próbuje złapać i zjeść Zająca. A jak sprawy potoczą się w odcinku napisanym przez Marcina Pełkę? 

    Wisienką na torcie jest najkrótsze, kilkuzdaniowe opowiadanko o Królowej Lodu – Elzie, której moc tworzenia lodu i śniegu nie ułatwia na co dzień życia. 

    To z pewnością moja najdłuższa recenzja na blogu. Nigdy wcześniej nie przerywałam czytania żadnego zbioru opowiadań, by po każdej historii usiąść przed laptopem i napisać o niej kilka słów. Mam nadzieję, że docenicie moje poświęcenie. Jestem zachwycona. Autor miał znakomite pomysły i świetnie przelał je na papier. Był to dla mnie przyjemny powrót do czasów dzieciństwa, a bajki w nowej odsłonie bardzo mi się spodobały. „Pogięte bajki. Spokój grabarza” są pełne humoru, czasem czarnego, jak to zdarza się u Jakuba Ćwieka. Autor zapunktował nawiązaniami do popkultury i mojej ulubionej muzyki. Bawiłam się znakomicie, śmiałam się głośno i często. 

    Książka nie jest długa, uporałam się z nią w kilka godzin, mimo że przerywałam lekturę po każdym opowiadaniu. Nie mam pojęcia, w jakiej kolejności powstawały te historii, ale po lekturze tych na początkowych stronach odniosłam wrażenie, że mam do czynienia z debiutantem. Momentami styl był zbyt sztywny, zabrakło płynności, jakby autor na siłę próbował zachować poprawność języka. A przecież Marcin Pełka swój debiut ma dawno za sobą. 

    „Pogięte bajki. Spokój grabarza” to znani i lubiani przez nas bohaterowie w ekstremalnej, czasem nawet rubasznej wersji. Opowieści pełne są humoru i ironii, przenoszą nas w świat dzieciństwa, choć poruszają  tematy, które nie są nam, dorosłym, obce. Zdecydowanie nie są to bajki dla dzieci. Jestem pewna, że będziecie się świetnie bawić podczas tej krótkiej lektury.


    Ocena: ✭✭✭✭✭✭
     

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu: 
    http://novaeres.pl/blog/


    27 komentarzy

    1. Bardzo ciekawy wpis. Oby tak dalej :)

      OdpowiedzUsuń
    2. Brzmi interesująco, ale mam jakieś opory. Może nie do końca chcę czytać o tej nowej wersji moich ulubionych bohaterów z dzieciństwa. Niech zostaną miłym wspomnieniem zamrożonym w czasie :)

      OdpowiedzUsuń
    3. ale to musi być genialna ksiązka

      OdpowiedzUsuń
    4. like this post dear :) would you like to follow each other?

      https://bubasworld.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
    5. Zapowiada się niezwykle interesująca pozycja, może nawet się skusze

      OdpowiedzUsuń
    6. Bardzo fajny zbiór przeróżnych opowiadań. My w domu uwielbiamy Maszę i Niedźwiedzia.

      OdpowiedzUsuń
    7. Szczerze... cholernie mocno mnie zainteresowałaś. Koniecznie sięgnę! :D

      OdpowiedzUsuń
    8. Myślę, że taka lektura właśnie teraz by mi się przydała :) Muszę upolować ;)

      OdpowiedzUsuń
    9. Czuję się zaciekawiona! Lubię opowieści pełne humoru i ironii, a takie spotkanie ze znanymi postaciami w nieco inny wydaniu z pewnością wprawiłoby mnie w dobry nastrój :)

      OdpowiedzUsuń
    10. Nie słyszałam o tej książce ale wydaje się być ciekawa

      OdpowiedzUsuń
    11. Mnie już sama okładka zachęciła :D a o tej książce jeszcze nie słyszałam. Bym z chęcią przeczytała.

      OdpowiedzUsuń
    12. bardzo interesująca książka, musze przeczytać

      OdpowiedzUsuń
    13. Czasem poszukuję właśnie krótkich form, może za jakiś czas spotkam się z książką.

      OdpowiedzUsuń
    14. Hah, Masza, która ma ACDC? Od zawsze wiedziałam, że z nią coś nie tak ;)

      OdpowiedzUsuń
    15. Wow, uwielbiam takie opowiadania, przerabianie i odnawianie znanych nam opowieści na inne, bardziej zwariowane, z drugim dnem. Koniecznie muszę przeczytać kiedyś tę książkę!

      polishines.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    16. Jeszcze nie czytałam, a teraz mam ochotę ją przeczytać :) zapisuje tytuł :)

      OdpowiedzUsuń
    17. Extra te bajki brzmią, chętnie przeczytam :-)

      OdpowiedzUsuń
    18. Książka zdecydowanie nie dla mnie, ale myślę, że Autor miał ciekawy pomysł.

      OdpowiedzUsuń
    19. Kupiłam ją i zobaczymy czy przypadnie mi do gustu :)

      OdpowiedzUsuń
    20. Lubie ironiczne i humorystyczne książki, podoba mi sie pomysł :)

      OdpowiedzUsuń
    21. Coś całkowicie dla mnie. Dzięki!

      OdpowiedzUsuń
    22. Takie bajeczki to ja lubię! Brzmi bardzo ciekawie. Idealnie dla oderwania się od zwykłej codzienności :)

      OdpowiedzUsuń
    23. Zaintrygowałaś mnie i czuję, że muszę poznać bardziej pogięte bajki!

      OdpowiedzUsuń
    24. Coś ciekawego, czuję się zachęcona. :)

      OdpowiedzUsuń