Kilka słów o mnie
Bloguję od 2005 roku. Jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Pracuję w jednej z państwowych instytucji publicznoprawnych, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce. Można znaleźć mnie na Pyrkonie, raz w cosplay'u, raz bez.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 21 maja 2019

    Cztery pory śmierci


    Olga Warykowska pochodzi z Wrocławia i jest absolwentką studiów z zakresu polityki regionalnej Unii Europejskiej. Miała okazję pracować jako producent muzyczny i teatralny dla Narodowego Forum Muzyki, Teatru Polskiego we Wrocławiu oraz Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016.
    Jest realizatorką ponad 90 produkcji kulturalnych w Polsce oraz za granicą. Na deskach Teatru Polskiego oraz Teatru Derywacji wystawiono dwa spektakle teatralne jej autorstwa. Jej pasją jest przede wszystkim film okresu przed i międzywojennego. W wolnym czasie bardzo lubi pisać krótkie formy sceniczne, a także piosenki. Ponadto jeździ na rowerze oraz ogląda musicale na West Endzie.
    Amadeusz Wagner jest flecistą grającym we Wrocławskiej Filharmonii. Ma dużą nadwagę i skłonność do jedzenia wysokokalorycznych produktów. Ze względu na swoją tuszę bardzo często jest wyśmiewany, a ponieważ gra na flecie, również i niedoceniany przez innych muzyków, z którymi koncertuje. Mimo to jest towarzyskim, prostodusznym i bardzo sympatycznym mężczyzną. W czasie koncertu „Cztery pory roku” Antonio Vivaldiego dochodzi do śmierci głównego koncertmistrza, Grzegorza Krzyżczaka, w chwili, gdy gra on swoją  solówkę. Szybkie, choć może nie dość sprawne śledztwo pozwala ustalić przyczynę tej tragedii, a jest nią otrucie. Koleżanka Amadeusza – Karolina, która również jest flecistką, zostaje podejrzana o morderstwo koncertmistrza. Główny bohater nie wierzy jednak w winę kobiety i rozpoczyna własne śledztwo, by oczyścić ją z zarzutów. To jednak zajmuje mu trochę czasu, w końcu pusty żołądek ciągle daje mu o sobie znać, a fakty, które poznaje w czasie poszukiwania prawdy o śmierci Krzyżczaka, niejednokrotnie przyprawiają Amadeusza o zawrót głowy.
    Cieszę się, że moja pierwsza wizyta w filharmonii przypadła tuż po lekturze „Czterech pór śmierci”. Co prawda nie było na scenie flecisty i nikt nie padł tam trupem, to jednak powieść Olgi Warykowskiej zachęciła mnie do spróbowania czegoś więcej niż tylko sztuki teatralnej, której jestem miłośniczką. Myślę, że koncerty w Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina pokochałam tak samo mocno, co i spektakle grane na deskach łódzkich teatrów.
    Czytając „Cztery pory śmierci” niesamowicie się bawiłam. Jest to jedna z krótszych książek, jakie ostatnio czytałam, ale każda strona sprawiała, że na mojej twarzy wykwitał ogromny uśmiech. Autorka doskonale wykreowała głównego bohatera, który jest trochę flegmatyczny, trochę maminsynkiem (mamusia nazywa go zdrobniale Duszkiem, dba o to, by nigdy nie doskwierał mu głód i rzuca przez telefon zabawnymi tekstami) i ta jego skłonność do jedzenia, która najbardziej kształtuje tę postać. Uwaga! Tej książki nie można czytać będąc głodnym! Również pozostali bohaterowie są nieszablonowi, jedyni w swoim rodzaju i dają się zapamiętać czytelnikowi.
    Olga Warykowska postawiła na humor. Jednego  ze śledczych nazwała nawet Ryszard Ryszard – i weź tu się domyślaj, które to imię, a które nazwisko. To, co również bardzo mi się podobało, to subtelne nawiązanie w treści powieści do tematu homoseksualizmu. Cieszy mnie  fakt, że spotykam się z coraz większą liczbą polskich autorów, którzy nie boją się pisać o mniejszościach seksualnych.
    „Cztery pory śmierci” to dość specyficzna, porywająca powieść kryminalna, pełna humoru i ciekawych postaci, której akcja rozgrywa się w budynku Filharmonii  Wrocławskiej. Główny bohater jest przesłodki i zaskakuje swą wytrwałością w dążeniu do wyjaśnienia kryminalnej zagadki. Choć jest to lektura na jeden wieczór, jestem przekonana, że na długo ją zapamiętacie. 


    Ocena: ✭✭✭✭✭✭✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu: 
    http://novaeres.pl/blog/


    31 komentarzy

    1. Ważne, że książka zapada w pamięci. 😊

      OdpowiedzUsuń
    2. Nie przepadam za polskimi autorami, co skutecznie zniechęca mnie do lektury tej powieści, choć nie ukrywam, że Twoja recenzja mimo wszystko nieco mnie do niej zachęciła. ;))

      OdpowiedzUsuń
    3. Ja lubię polską literaturę, jakoś się wtedy czuje u siebie :) Miłoszewski szczególnie mnie lubi :)

      OdpowiedzUsuń
    4. Intrygujący tytuł. Sama historia również wydaje się być interesująca. Na pewno sprawdzę :)

      OdpowiedzUsuń
    5. Ciężko w ogóle czytać ten wpis.
      Zero rozkladu, wizualnie porażka i męczy wzrok.
      A co do lektury, to średnio zachęciłaś i to zapamietam na 100%.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Proponuję użyć skrótu ctrl +, jeśli masz problem z czytaniem :)

        Usuń
    6. Zaintrygowałaś mnie swoja recenzją.

      OdpowiedzUsuń
    7. Jeśli książka jest napisana z humorem, to jak najbardziej jestem na tak. W filharmonii nigdy nie byłam więc tym bardziej lektura będzie dla mnie ciekawsza 😉

      OdpowiedzUsuń
    8. Ja jakoś nie przepadam za kryminałem, ale lubię specyficzne poczucie humoru, może to by mnie przekonało:)

      OdpowiedzUsuń
    9. Polskich autorów czytuję rzadko, ale dlaczego by nie przeczytać tej książki.

      OdpowiedzUsuń
    10. Książka jest bardzo intrygująca, obultm miała czas czytać coś dla siebie.

      OdpowiedzUsuń
    11. Kryminały bardzo lubię, komedie nieco mniej, ale może dlatego, że nie trafiłam na dobrą pozycję. Nie spotkałam natomiast książki, która łączyłaby te dwa gatunki. Rozłożyłaś mnie na łopatki z tym Ryszardem Ryszardem. Też nie mam pojęcie które to imię, a które nazwisko ;)

      OdpowiedzUsuń
    12. Chociaż tytuł na to nie wskazuje, zapowiada się na zabawną propozycję książkową. :)

      OdpowiedzUsuń
    13. Chętnie umówię się z książką na spotkanie. :)

      OdpowiedzUsuń
    14. Też bym się pośmiała przy książce, muszę zamówić:)!

      OdpowiedzUsuń
    15. Bardzo lubię kryminały - a takie z domieszką dobrego humoru na pewno wręcz pokocham ! ;)

      OdpowiedzUsuń
    16. mąz lubi kryminały, podrzuce mu tytuł

      OdpowiedzUsuń
    17. Ta przygoda czytelnicza przede mną, chętnie się za nią wezmę. :)

      OdpowiedzUsuń
    18. nie słyszałam o tej ksiazce, ale widzę, że trzeba nadrobić zaległości

      OdpowiedzUsuń
    19. Interesuję się taką tematyką i chyba się skuszę :)

      OdpowiedzUsuń
    20. Książka idealna dla mnie, uwielbiam teatr, filharmonię, balet i wieke innych odłamów kultury wysokiej ;) zapisuję tytuł :)

      OdpowiedzUsuń
    21. Mam wrażenie, że już czytałam podobną książkę.. W kazdym razie na pewno mi się spodoba :)

      OdpowiedzUsuń
    22. dosyć ciekawie się zapowiada :)

      OdpowiedzUsuń
    23. Oj raczej nie dla mnie... ale na pewno znajdzie chętnych na tę tematykę...

      OdpowiedzUsuń
    24. Bardzo wysoka ocena a zatem warta przeczytania

      OdpowiedzUsuń
    25. Wydaje się interesująca, dodatkowo recenzja bardzo mnie zachęca :)

      OdpowiedzUsuń
    26. nie dla mnie ta książka, ale rozumiem, że komuś może się podobać

      OdpowiedzUsuń
    27. Lubię takie klimaty, dziękuję za kolejną perełkę :)

      OdpowiedzUsuń