Kilka słów o mnie
Bloguję od 2005 roku. Jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Pracuję w jednej z państwowych instytucji publicznoprawnych, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce. Można znaleźć mnie na Pyrkonie, raz w cosplay'u, raz bez.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 7 stycznia 2019

    Martwe dusze


    Daria Orlicz to pseudonim, pod którym swoje książki publikuje Katarzyna Misiołek. Napisała kilka bestsellerowych powieści społeczno – obyczajowych. Od niedawna pisze również kryminały i thrillery psychologiczne. Urodziła się w Krakowie, jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej.
    Przez kilka lat mieszkała w Rzymie. W swoim życiu podejmowała się różnych zajęć, od tłumaczki, przez radiową pogodynkę, do hostessy. Aktualnie w ramach współpracy pisze dla kilku znanych wydawnictw prasowych oraz książkowych.
    Autorka lubi literaturę, filmy grozy, fantastykę postapokaliptyczną, mroczne thrillery oraz biografie. Ponadto interesuje się turystyką, psychologią, medycyną niekonwencjonalną, a nawet tarotem.
    W jednym z nadmorskich miasteczek w wyniku śmiertelnego potrącenia przez samochód ginie miejscowa pielęgniarka Aleksandra Fabianowicz. Nazajutrz nastoletni chłopiec, zaniepokojony nieobecnością matki, zgłasza jej zaginięcie na komisariacie Policji.  Sprawę ma poprowadzić młodszy aspirant Krzysztof Bugaj wraz z Wojciechem Kicińskim. Już pierwsze zebrane dowody wskazują na to, że potrącenie nie było nieszczęśliwym wypadkiem, a sprawca celowo popełnił przestępstwo. Śledczy staną jednak przed trudniejszym wyzwaniem – znalezieniem winnego. A motyw mogło mieć naprawdę wiele osób, ponieważ Aleksandra miała wielu wrogów, a plotki, które krążyły na jej temat nie stawiały Fabianowicz w najlepszym świetle. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy w miasteczku ginie kolejna kobieta. Krąg podejrzanych wcale nie staje się węższy. Pojawia się pytanie, czy obie sprawy są ze sobą w jakiś sposób powiązane? Czy za śmierć obu pań odpowiedzialny jest jeden sprawca? Kto mógł popełnić obie zbrodnie?
    Przyciągający tytuł, przyciągająca wzrok okładka i intrygujący opis – to wystarczyło, abym skusiła się na książkę Darii Orlicz. Byłam przecież spragniona pełnych wrażeń powieści kryminalnych, zwłaszcza tych spod pióra polskich autorek. Po książce Magdaleny Knedler „Nie całkiem białe Boże Narodzenie” czułam ogromny niedosyt historii z policjantami w tle. I niestety mocno się zawiodłam.
    Po pierwsze jest to drugi tom serii „Stracone dusze”, o czym nie miałam bladego pojęcia do chwili pisania tej recenzji. Nie czytałam poprzedniej części, która nosi tytuł „Diabelski młyn” i chyba wcale nie mam czego żałować. Jak widać nieznajomość pierwszego tomu nie stoi na przeszkodzie, by sięgnąć po kolejny.  Czy zdecyduję się na następne książki autorki – nie wiem. Jeśli tak, to wyłącznie z ciekawości, by przekonać się, czy poprawiła swój pisarski warsztat. Nie będę miała wobec tej lektury wygórowanych oczekiwań. Od kiedy komórka ma… MONITOR?
    Po drugie dawno nie spotkałam tak kiepskich bohaterów. Nawet nie chce mi się  tracić czasu na przybliżanie poszczególnych sylwetek. W powieści pojawia się mnóstwo postaci i nie jest łatwo wszystkich zapamiętać, zwłaszcza, że nikt nie jest tu wart zapamiętania. Dla mnie wszyscy byli jednakowi, bez krwi i kości. Ani jednego pozytywnego bohatera, wszyscy nikczemni i zepsuci do szpiku kości. Swoim skandalicznym zachowaniem dorównywali zbuntowanym trzynastolatkom. Nie mogłam tego znieść.
    Aleksandra Fabianowicz po rozstaniu z mężem nie potrafiła przepuścić żadnej okazji na przygodny romans, nawet z dużo młodszymi od siebie mężczyznami. Korzystała z życia bez żadnych ograniczeń. A temu wszystkiemu przyglądał się jej nastoletni syn. Lokalna społeczność bardzo szybko przypięła jej łatkę puszczalskiej.
    Krzysztof Bugaj to typ faceta-zdobywcy. Ordynarny, niemoralny, wzbudzający moje obrzydzenie. Traktuje kobiety przedmiotowo, jak zabawki. Łatwo pogubić się, z kim aktualnie jest w związku. Monogamia jest dla niego pojęciem zupełnie obcym. Dzieci też ma sporo, w różnym wieku i to każde z inną kobietą. Bugaj jest wyjątkowo mocno przerysowaną postacią.
    Po trzecie w tak krótkiej, bo niespełna trzystustronicowej książce, pojawia się przytłaczająca ilość wątków. Akcja jest tak szybka, że naprawdę trudno jest za nią nadążyć. Nim rozwinie się jeden wątek (a co tu dopiero mówić o jego zakończeniu!), pojawia się następny. W dodatku w moim odczuciu śledztwo nie było zbyt profesjonalne, a co za tym idzie wiarygodne. W porównaniu z innymi powieściami kryminalnymi czy thrillerami psychologicznymi „Martwe dusze” wypadają słabo. Książka Darii Orlicz przesycona jest wulgaryzmem, seksem i scenami erotycznymi, bliżej jej do taniego romansidła albo erotyku. Nie tego oczekiwałam po tej lekturze. Autorka skacze z tematu na temat. Historia przeładowana jest zdradami, ponadto pojawia się hazard, homoseksualizm, masa zbrodni, a nawet wątek byłego księdza, który prowadzi podejrzaną działalność zrzeszającą mieszkańców.
    Po czwarte i chyba ostatnie: język. Zarówno kreacja bohaterów, jak i styl wypowiedzi pozostawiają wiele do życzenia. Dialogi nie były udane, raczej na niskim poziomie. Jak wspomniałam wcześniej, wulgaryzmy sypały się jak liście z drzew jesienią. Nawet ja mam jakieś granice wytrzymałości w tej kwestii. I ten „monitor komórki”, który pojawił się na pierwszych stronach powieści. On zdecydowanie powalił mnie na łopatki.
    „Martwe dusze” to historia, która w zamyśle autorki miała być kryminałem graniczącym z thrillerem psychologicznym. Efekt końcowy niestety nie spełnił moich oczekiwań. Daria Orlicz miała bardzo dobry pomysł, lecz niestety jego realizacja nie była wystarczająco staranna. Szkoda, że autorka nie potrafiła wykorzystać w pełni swojego potencjału, to mogła być naprawdę dobra powieść. 


    Ocena: ✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję księgarni internetowej:


    https://booktime.pl/



    23 komentarze

    1. Fajne książka :* Ale nie dla mnie :)

      Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2019/01/jak-ubrac-sie-na-spotkanie-biznesowe.html

      OdpowiedzUsuń
    2. Nie słyszałam, nie planowałam i jak widzę niewiele straciłam...

      OdpowiedzUsuń
    3. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, aczkolwiek zbytnio nie jest w moim gatunku, więc raczej nie skuszę się przeczytać :/
      Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    4. tytuł trochę mnie zraża...

      OdpowiedzUsuń
    5. Szkoda,że w rezultacie nie podobało Ci się tak bardzo :3

      OdpowiedzUsuń
    6. Nie słyszałam o tej ksiażce, ale jak dla mnie zapowiada się ciekawie :D

      OdpowiedzUsuń
    7. Zaczęłam czytać Twój tekst z entuzjazmem, bo książka należy do gatunku, który bardzo lubię, no i pomyślałam, że może dzięki Tobie odkryję jakieś nowe nazwisko, ale cóż... Entuzjazm opadł szybciutko. ;)

      Zapraszam do siebie na podsumowanie roku. :)

      OdpowiedzUsuń
    8. Ogólnie nie lubię i nie czytam kryminałów ani thrillerów. Wolę lżejsze lektury :)

      OdpowiedzUsuń
    9. Ostatnio mało czytam i raczej sięgam po sprawdzone tytuly. Twoja recenzja potwierdza, że to dobry wybór ��

      OdpowiedzUsuń
    10. o Borze liściasty, nie, ja podziękuję, ostatnio mam w swoim czytelniczym życiu zbyt wiele tandetnej erotyki :D

      OdpowiedzUsuń
    11. Brzmi ciekawie, ale w tym przypadku spasuję.
      Serdecznie pozdrawiam.
      www.nacpana-ksiazkami.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    12. To już jest chyba tradycja. Widzę "thriller psychologiczny", napalam się, czytam recenzję i nagle kiepscy bohaterowie, za szybka akcja, wszystko nie tak i po dobrej lekturze :(

      OdpowiedzUsuń
    13. Dawno nie czytałam nic z tego gatunku więc tym bardziej chętnie narobię :)

      OdpowiedzUsuń
    14. Tytuł zachęcający. Może spróbuję :)

      OdpowiedzUsuń
    15. Szkoda, bo chętnie bym przeczytała, gdyby była dobra

      OdpowiedzUsuń
    16. mam mieszane uczucia co do tej książki ale może wpadnie mi w ręce

      OdpowiedzUsuń
    17. Całkiem dobra książka

      OdpowiedzUsuń
    18. Chętnie przekonałabym się, czy to książka dla mnie :)

      OdpowiedzUsuń