Witaj w moich skromnych progach!
Jestem Kayla. Pewnie zastanawiasz się teraz, czym lub kim jestem. Może tolkienowskim elfem, czarodziejką wykreowaną przez Joanne Kathleen Rowling albo księżniczką ze zbioru opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (o tak! bardzo chciałabym być księżniczką!). Jestem jednak blogerką od przeszło dziesięciu lat. Studiuję, a wolne chwile poświęcam mojej rodzinie, przyjaciołom i oczywiście fantastyce - choć od stosunkowo niedawna. To właśnie koleżanki skierowały moje zainteresowania w stronę niezwykłego świata książki, filmu, serialu czy gry. A nawet znalazło się wśród nich miejsce dla mangi i anime. Bywam na lokalnych eventach poświęconych fantastyce, z których możecie spodziewać się tutaj relacji.
  • Preferencje literackie: fantastyka, kryminał, thriller, horror, biografia muzyczna, literatura obyczajowa, manga/komiks.
  • Preferencje muzyczne: rock (hard rock, classic rock), heavy metal (thrash/black/death/doom/power/speed metal) oraz metal neoklasyczny. Po prostu kocham Megadeth!
  • Preferencje filmowe/serialowe: filmy i seriale oglądam "od święta", prędzej pokuszę się o krótkie anime. Prawdopodobnie wynika to z tego, że nikt nie chce oglądać ze mną horrorów - nie mam pojęcia dlaczego. Ale Breaking Bad to naprawdę dobry serial!
  • 6 maja 2017

    Efemeryda



    Robert Cichowlas jest polskim pisarzem horroru. Absolwent kulturoznawstwa na UAM w Poznaniu, autor zbiorów opowiadań i powieści, redaktor, publicysta, recenzent. Swoje opowiadania publikował w czasopismach takich jak „Czachopismo”, „SFFiH”, „Magazyn Fantastyczny”, a także na licznych portalach internetowych i w antologiach grupowych. Ostatnio pisał razem z Jackiem Rostockim i Kazimierzem Kyrczem.

    Kazimierz Kyrcz jest polskim pisarzem fantastyki i horroru, a także poetą i recenzentem. Swoją twórczość, pisaną często w duecie z młodszymi autorami fantastyki, określa mianem „miejskiej grozy”.
    Obaj panowie zadebiutowali jako duet pisarski w 2009 roku antologią opowiadań horroru „Twarze szatana”. Następnie ukazały się książki „Siedlisko” i „Koszmar na miarę”, a w 2011 recenzowana przeze mnie „Efemryda”.
    Kapitan Artur Gałecki to młody pilot, który najczęściej siada za sterami maszyn takich jak Boeing 737. Po ostatnim locie staje się świadkiem niewytłumaczalnych, napawających go niepokojem zdarzeń. Już rozmowa z taksówkarzem, który miał zawieźć go do domu, wprawia pilota w psychiczny dyskomfort. Kiedy jednak wraca do mieszkania, zauważa, że meble są poprzestawiane, obrazy poprzewieszane, a w kuchni na włączonym palniku stoi czajnik. Podejrzewa, że ktoś, a właściwie sąsiad, który zajmuje się mieszkaniem pod jego nieobecność, robi sobie z niego żarty. Szybko okazuje się jednak, że pan Zenon nie ma nic wspólnego ze sprawą. Podejrzenia padają więc na dziewczynę, z którą Gałeckiego łączyła ostatnio dość zażyła relacja, ale i tutaj przeczucia bohatera okazują się najwyraźniej błędne. Aby ukoić skołatane nerwy, pilot udaje się do baru, a gdy wraca, ponownie staje w centrum niewytłumaczalnych zdarzeń. Przerażony biegnie po pomoc do sąsiadki, lecz gdy wraca z nią do swojego mieszkania, wszystko wydaje się być w najlepszym porządku. Mężczyzna nie kryje zdziwienia, zaś wścibska staruszka postanawia oskarżyć go o próbę zgwałcenia. W obawie o swoje zdrowie psychiczne, Artur Gałecki postanawia udać się do specjalisty, jednak najpierw czeka go lot do Girony, miasta w północno-wschodniej Hiszpanii. Niestety nie wszystko idzie jak z płatka, gdyż samolot nie dolatuje do celu.
    Po książkę sięgnęłam dlatego, że nazwiska obu panów były mi znane ze zbioru opowiadań „Halloween”, który miałam okazję przeczytać i zrecenzować w ubiegłym roku. W dodatku ciekawa ilustracja autorstwa Anny M. Damasiewicz na okładce przykuła mój wzrok. Bardzo szybko wciągnęłam się w mroczny klimat powieści. Autorzy postarali się o to, aby fabuła zainteresowała czytelnika już po przeczytaniu kilku pierwszych stron. Akcja rozwija się w bardzo szybkim tempie i utrzymuje je do samego końca. Powieść napisana jest przystępnym językiem, czyta się ją dość szybko, zwłaszcza, że liczy sobie niecałe trzysta stron. Styl jednak mnie nie zachwycił, spodziewałam się czegoś więcej.
    Książka podzielona jest na dwie części. „Dolot” zawiera pierwsze sześć rozdziałów. Tutaj przede wszystkim poznajemy głównego bohatera. Natomiast „Odlot” to kolejne siedem rozdziałów poświęcone lotowi do Girony i wydarzeniom, które mają miejsce, gdy samolot ląduje na niewłaściwym lotnisku.
    Na uwagę zasługuje przede wszystkim kreacja bohaterów. Artur Gałecki to facet, który twardo stąpa po ziemi. Kiedy zauważa, że wokół niego zaczynają dziać się dziwne rzeczy, nie wpada w histerię, a stara się myśleć trzeźwo i znaleźć wytłumaczenie zaskakujących go zjawisk. Nie został przerysowany.
    „Efemeryda” to nieprzewidywalna powieść grozy, której towarzyszy aura tajemniczości. Smakowity kąsek dla fanów lotnictwa i horroru. Jeśli jeszcze nigdy nie leciałeś samolotem, po lekturze tej książki zastanowisz się dwa razy, nim wsiądziesz na jego pokład. 


    Ocena: ✭✭✭✭✭

    Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:
    http://oficynka.pl/
     

    Najmocniej przepraszam za długą nieobecność. Spowodowana była problemami z blogiem, na którym przez kilka tygodni wyskakiwał błąd i uniemożliwiał mi publikowanie postów. Mam nadzieję, że takie kłopoty techniczne już więcej się nie pojawią.

    15 komentarzy

    1. Zapowiada się bardzo ciekawie!

      OdpowiedzUsuń
    2. Hm, na dwoje babka wróżyła - Twoja recenzja z całą pewnością przekonuje mnie do przeczytania tej książki, a z drugiej strony do końca nie wiem, czy by mnie porwała. Sam pomysł na historię ciekawy i chciałabym się dowiedzieć, co tak naprawdę zaczęło się wyprawiać w życiu głównego bohatera, ale raczej nie jest to "must read". Okładka przyciąga, jednak nie jestem pewna, czy zdołałabym się wciągnąć :D
      Pozdrawiam,
      rude-pioro.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    3. Ja często boję się książek polskich autorów ;) ta zapowiada się interesująco, koniecznie muszę poznać nieco więcej. Nie wiem tylko czy wciągnęłaby mnie wystarczająco mocno.

      OdpowiedzUsuń
    4. Jestem fanem horrorów ale niezbyt przepadam za lotnictwem. Przypuszczam jednak ze sięgnę po te powiesc z czystej ciekawości ale może nic dziś bo za kilka godzin właśnie wylatuje ;) fajny blog, będę odwiedzać . Zapraszam rownież do mnie
      Pozdrawiam

      Czytankanadobranoc.blogspot.ie

      OdpowiedzUsuń
    5. Fajnie to wszystko opisałaś ale jednak książka nie dla mnie :)

      Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/05/pastelowa-parka.html

      OdpowiedzUsuń
    6. Horrorów nie lubię, bo jakoś nie chcę sobie dostarczać strachu, więc odpuszczę sobie ten tytuł.
      Życzę, żeby z blogiem już wszystko było ok, oby błąd się już nie pokazywał. ;)

      OdpowiedzUsuń
    7. O zgrozo!
      Naprawdę zgroza.

      OdpowiedzUsuń
    8. książka ciekawa ale niestety nie dla mnie :)

      Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/05/nowosci-i-ciekawostki.html

      OdpowiedzUsuń
    9. Wow, cóż za klimaty. Jestem zaskoczona :D

      OdpowiedzUsuń
    10. Nie słyszałam o tej książce w ogóle. Trochę mnie odstrasza to lotnictwo, ale może kiedyś sięgnę mimo wszystko, bo lubię horrory :)

      OdpowiedzUsuń
    11. Boję się w ogóle sięgać. Polski horror? Z góry zakładam, że to będzie porażka :/

      OdpowiedzUsuń
    12. Zapowiada się ciekawie, i to bardzo, chętnie sięgnę po książkę. :)
      Bookendorfina

      OdpowiedzUsuń
    13. Ciekawa książka choć horrory nie nie zachęcaja to moze się skuszę :)

      OdpowiedzUsuń
    14. Zapowiada się interesująco. Może uda mi się ją przeczytać w najbliższym czasie, a tymczasem zapraszam do mnie :)

      OdpowiedzUsuń